Kąpielisko na wrocławskim Kleczkowie dawniej było miejscem tętniącym życiem, obecnie to ruina. Obiekt ma jednak szansę na nowe życie. Znalazł się inwestor, który podejmie się remontu. Jego działania wspiera fundacja, która chce, aby kąpielisko na nowo stało się miejscem spotkań dla mieszkańców miasta.

Kąpielisko zostało zaprojektowane pod koniec lat dwudziestych przez Richarda Konwiarza. Niegdyś było to popularne miejsce uprawiania sportów wodnych. Użytkowano je także po wojnie. – Wcześniej był tam brodzik, z którego korzystały dzieci, bawiły się całe rodziny, funkcjonował też klub wrocławski, który jeszcze kilka lat temu tutaj się mieścił. Natomiast od trzech lat to miejsce popadło w ruinę – mówi Piotr Duszeńko, mieszkaniec Karłowic.

Ostatnio pojawiła się szansa na zmianę. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej ogłosił przetarg na zagospodarowanie obiektu. Wygrała go firma SP Development wspierana przez fundację „Nasze Karłowice”. – Chcemy na pewno reaktywować budynek, przywrócić stan pierwotny, który był przed wojną, czyli podzielić go na cele społeczne, kulturalne oraz biznesowe. Chcemy sprowadzić z powrotem kluby sportowe, sprowadzić stowarzyszenia, fundacje – mówi Paweł Suś z Fundacji „Nasze Karłowice”.

Pojawiły się już pierwsze wizualizacje, które pokazują jak w przyszłości może wyglądać budynek kąpieliska. Plany mogą jeszcze ulec zmianie. – Sprawdzamy, jakie są potrzeby klubów sportowych, jakie są potrzeby lokalnej społeczności, jakie sale, jakie zaplecza sanitarne, jakie w ogóle zaplecza będą do tych pomieszczeń potrzebne, żeby móc rozwinąć tę funkcję i wkomponować się w całą bryłę budynku – informuje architekt Patrycja Kowalczyk.

Plany są jeszcze bardziej ambitne. Być może w przyszłości przy nabrzeżu zostanie zacumowany pływający basen, który zniknął ze względu na coraz większe zanieczyszczenie wody.

Na pewno potencjał jest, woda w Odrze się poprawia. Być może do standardu wymaganego dla kąpielisk jeszcze nam daleko, ale jako miejsca mogące potencjalnie służyć kąpieliskom pewne lokalizacje na pewno mogłyby być wykorzystane – uważa Radosław Stodolak z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Lada chwilę zaczną się prace porządkowe. Remont potrwa dwa lata i ma kosztować nawet kilka milionów złotych. Inwestycję sfinansuje prywatny inwestor, obiekt będzie musiał na siebie zarobić.