Brutalnie zamordował dwie kobiety, dziś usłyszał wyrok: 25 lat więzienia. Artur K. swoim ofiarom – pracownicom agencji towarzyskiej – miał zadać po ponad 20 ciosów nożem. Twierdził, że jedna z kobiet chciała go okraść i musiał ją ukarać.

Artur K. w listopadzie 2015 r. skorzystał z usług prostytutki. Zaatakował ją i szefową agencji. Każdej zadał po ponad 20 ciosów nożem. – Moim zdaniem jednak istotną rolę odegrały narkotyki i to powinno wybrzmieć, bo młodzi ludzie zażywają środki narkotyczne, które wywołują niekontrolowane reakcje – twierdzi Dominik Hunek, obrońca Artura K.

Ale motywu zbrodni ostatecznie nie udało się ustalić, bo K. wciąż zmieniał swoje zeznania. Jedna z kobiet miała mu przeszukiwać plecak, co go zdenerwowało. Innym razem mówił, że ofiary podstępem podały mu dopalacze.

– Przyjął wersję takiego „naprawiacza świata”, bo nienawidzi: dopalaczy, uchodźców i – jak to powiedział – „turbok...”. Dlatego nosił nóż. „Trzeba mieć nóż, bo uchodźcy przyjeżdżają”. Taka dziwna, wykrzywiona przez rzeczywistość osobowość młodego człowieka – mówi Tadeusz Potoka z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Prokuratura wnosiła o najwyższą karę: dożywotniego pozbawienia wolności, ale sąd wziął pod uwagę wiek K. W chwili zabójstwa miał zaledwie 18 lat. – To jest kara, która jest dłuższa niż wiek, w którym on się aktualnie znajduje. Ma 20 lat i w ocenie sądu to orzeczenie i taka kara jest karą sprawiedliwą, jest to kara, która powinna osiągnąć właściwy cel wychowawczy – mówi sędzia Zbigniew Moska.

Agencja towarzyska w jednym z mieszkań we wrocławskiej kamienicy działała od wielu lat. Mieszkańcy narzekali na uciążliwe sąsiedztwo. Według relacji sąsiadów agencja przestała działać tuż po zabójstwie.

Wyrok jest nieprawomocny.