Przełomowy zabieg w leczeniu nerwicy natręctw. Lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego zastosowali po raz pierwszy na Dolnym Śląsku zabieg głębokiej stymulacji mózgu. Teraz poszukiwani są pacjenci o podobnych schorzeniach, dla których operacja jest ostatnią nadzieją na normalne funkcjonowanie.

Częste mycie rąk i ciała, nadmierna dezynfekcja, omijanie miejsc publicznych czy niekontrolowane ruchy ciała – to pierwsze objawy zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych potocznie zwanych nerwicą natręctw. Ludzie z takimi zaburzeniami nie mogą normalnie pracować i funkcjonować w społeczeństwie

– Tak naprawdę jest to niezwykle utrudniające życie zaburzenie. Choroba, która powoduje, że pacjent może nie wychodzić w ogóle z domu z uwagi na swoje natrętne czynności lub natrętne myśli, czyli obsesje i kompulsje – tłumaczy prof. Joanna Rymaszewska, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Tak było właśnie w przypadku 30-letniej pacjentki, która niemal bez przerwy myła i dezynfekowała ręce. Wrocławscy lekarze trzy miesiące temu wszczepili jej do mózgu stymulator. Dziś kobieta powróciła do normalnego życia: wychodzi na spacery, spotyka się ze znajomymi, szuka nowej pracy. Ciągle podlega leczeniu farmakologicznemu i psychoterapii. Nie chce się jednak ujawniać.

– Musiała przez cały czas sprawdzać gaz, drzwi, prąd. Wielokrotnie wykonując czynności, które wiedziała, że nie są potrzebne, ale nie mogła się powstrzymać od ich wykonywania – mówi prof. Joanna Rymaszewska.

Zabieg polegał na pobudzeniu ośrodków nerwowych, czyli wszczepieniu pacjentce tzw. symulatora. – Modyfikujemy tym działanie mózgu, nie uszkadzając żadnej struktury. A robimy to poprzez wszczepienie elektrod w miejsca wcześniej zaplanowane z dokładnością 1/100 mm – wyjaśnia dr hab. Paweł Tabakow.

Na nerwicę natręctw cierpią dwie na sto osób. Lekarze z USK poszukują pacjentów z jej objawami, u których można przeprowadzić zabiegi. Mogą oni dzwonić do poradni zdrowia psychicznego przy ul. Pasteura. – Nie jest to leczenie oferowane wszystkim pacjentom. Zaledwie 30% pacjentów leczonych na to zaburzenie wymaga takiego leczenia – gdy farmakologiczne leczenie lub psychoterapia zawodzą – mówi lekarz.

– Głęboka stymulacja mózgu to jedna z nowoczesnych form dla pacjentów absolutnie lekoopornych, u których nie poprawia się jakość życia, funkcjonowanie. I to nie dotyczy tylko nerwicy natręctw, ale także depresji i innych zaburzeń psychicznych – dodaje prof. Rymaszewska.

W Polsce takich zabiegów przeprowadzono kilkadziesiąt, na Dolnym Śląsku jest to pierwszy taki zabieg.