W białych fartuchach i maseczkach na twarzy kilkudziesięciu lekarzy rezydentów i studentów medycyny zebrało się we Wrocławiu, aby poprzeć swoich kolegów lekarzy protestujących w Warszawie. Chcą większych pieniędzy na całą służbę zdrowia.

– Walczymy o zwiększenie nakładów finansowych na całą służbę zdrowia, która jest dramatycznie niedofinansowana – na poziomie 4,7% PKB, a średnia w Europie jest ok. 6,7 – do 11 również w krajach jeszcze bardziej rozwiniętych – mówi Jurant Silicki, lekarz rezydent radiologii z Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 we Wrocławiu.

– Protestujemy dzisiaj przede wszystkim po to, żeby pokazać, jaki dramat jest obecnie w służbie zdrowia. To jest niedopuszczalne, aby nasi koledzy musieli pracować po kilkaset godzin w miesiącu. Żeby się utrzymać, musimy pracować ponad siły – dodaje Jarosław Nawrot.

– Pragnę zwrócić uwagę na to, że uczymy się na naszych sześcioletnich, czasochłonnych studiach, a następnie idziemy do Was. W podświadomości wiemy, że można by Was było leczyć lepiej, szybciej i sprawniej, a z powodu braku środków wszystko trwa dłużej. Nas też to smuci – przekonuje Krzysztof Kowalski, student medycyny.