Nowa Ruda – miasto o największym zanieczyszczeniu powietrza w Polsce – szykuje się do sezonu grzewczego. Mieszkańcy mają obawy, że powtórzy się sytuacja z ubiegłego roku, gdy dopuszczalne normy smogu przekroczone były kilkunastokrotnie. I to przez 129 dni w roku, przy 35-dniowym limicie wyznaczonym przez Unię.

Noce coraz chłodniejsze. W Nowej Rudzie już dymią kominy. Na razie wskaźniki pomiaru zanieczyszczenia powietrza pyłem PM10 sięgają granicy dopuszczanej normy. Węglem pali przynajmniej połowa mieszkańców miasta.

Przy wymianie pieca mieszkańcy mogą liczyć na zwrot połowy poniesionych kosztów, ale najpierw pieniądze na inwestycję muszą wyłożyć sami. To wydatek rzędu 20 tys. zł. Wielu na to nie stać.

Władze miasta deklarują walkę ze smogiem, ale najpierw muszą zdobyć na to pieniądze – miliony złotych. Ze smogiem walczy także gmina Nowa Ruda. Tu jednak główny problem polega na tym, że brakuje sieci doprowadzającej gaz do poszczególnych miejscowości, urzędnicy szukają szansy w nowoczesnych piecach na paliwa stałe klasy piątej oraz energii odnawialnej.

W Nowej Rudzie wielu mieszkańców pali najtańszym węglem, marnej jakości, przywożonym z Czech.

Nowa Ruda w zeszłym roku była w czołówce najbardziej zanieczyszczonych miast w kraju. Według danych Unii Europejskiej – z powodu smogu każdego roku w Polsce umiera 40 tys. ludzi.

Roczna norma zanieczyszczenia powietrza w Nowej Rudzie przekroczona została już w styczniu tego roku.