Jacek Żygadło – rolnik z Piskorzowa – stanął przed dylematem, bo nie może być w dwóch miejscach jednocześnie. Jeśli nie zgłosi się do wojska – grozi mu kara więzienia. Jeśli nie zwiezie buraków – kara finansowa. Co robić?

Jacek Żygadło ma tak małe gospodarstwo rolne, że musi dorabiać podczas kampanii cukrowniczej – wozi buraki. Wezwanie na ćwiczenia wojskowe przyszło bardzo nie w porę. „Potrzebuję przykładowo opryski wykonać, sianie pszenicy, w ogóle orki na okres zimy, a pogoda nie dopisuje, bo deszcze. Teraz jak jest słońce i można robić w polu, to ja mam siedzieć tam 5 dni” – mówi Jacek Żygadło.

Rolnik się odwołał, prosił o zmianę terminu – bez skutku. „Sama praca wykonywana na roli nie jest powodem do zwolnienia z ćwiczeń wojskowych, dlatego że muszą zaistnieć szczególne okoliczności, które mogłyby wskazać powód, żeby wojskowy komendant zwolnił taką osobę z odbywania ćwiczeń” – tłumaczy mjr Mariusz Kotas. Między innymi obłożna choroba, niekiedy sprawy rodzinne lub utrata znacznych korzyści majątkowych mogą zwolnic rezerwistę. W ubiegłym roku dotyczyło to tylko 40 osób na 1000 powołanych.

Wojskowe pięciodniowe ćwiczenia będą rolnika drogo kosztowały. „Cukrownia nałoży karę umowną na spedytora, czyli na mnie. I nie dosyć, że będę miał karę to jeszcze nie zarobię” – mówi rolnik.

Powrót do obowiązkowych ćwiczeń wojskowych nastąpił po czteroletniej przerwie. W kolejnych latach szkolenie przechodziły niewielkie ilości rezerwistów. W tym roku szkolić się będzie w kraju 36 tys. osób. Ćwiczenia rezerwistów trwają od kilku do 90 dni. Stawka dzienna dla szeregowca wynosi 70 zł.

Na Dolnym Śląsku rocznie szkoli się teraz około 2 tys. rezerwistów, w tym 500 ochotników z Narodowych Sił Rezerwowych.