Domagał się od Skarbu Państwa 30 mln zł z odsetkami za 17 lat za stracone dobre imię, ale Sąd Okręgowy w Świdnicy odrzucił dziś pozew Marka Kubali. Przedsiębiorca z Wałbrzycha w 2000 roku został niesłusznie aresztowany i oskarżony o to, że nie zapłacił cła za sprowadzane ze Stanów Zjednoczonych samochody. Marek Kubala zapowiada apelację.

Sąd wydał postanowienie o oddaleniu pozwu na mocy podstawowej zasady obowiązującej w prawie – Res iudicata, czyli „rzecz osądzono”. Oznacza to, że ta sama sprawa nie może być dwukrotnie rozpatrywana. Jednocześnie sędzia Jacek Szerer przyznał, że jest to poważny problem prawny, tym powinien zająć się sąd apelacyjny.

Marek Kubala nie krył rozgoryczenia: „Sąd apelacyjny? On mnie tu odesłał! To granda, złożę apelację!”. Przedstawiciel Skarbu Państwa Janusz Kozioł wskazywał na nieścisłości w pozwie: – Powód nie wskazał, która instytucja powinna wypłacić odszkodowanie.

Tymczasem przedsiębiorca z Wałbrzycha wskazuje na liczne błędy, które jego zdaniem zostały popełnione przez sądy różnej instancji. Marek Kubala został aresztowany w 2000 roku pod zarzutami niepłacenia cła i nieprawidłowości przy prowadzeniu salonu samochodowego w Wałbrzychu. Nigdy nie udowodniono mu winy. Gdy po miesiącu wyszedł z aresztu, stracił firmę. Zdaniem przedsiębiorcy dlatego, że przestał być wiarygodny dla banków. Zdaniem sądu dlatego, że wpadł w spiralę kredytu. Dzisiaj w sądzie rozprawę śledzili inni przedsiębiorcy. Są oburzeni, że panu Markowi przyznano wcześniej jedynie 150 tys. zł odszkodowania za areszt, a nie uwzględniono utraty firmy.

W Trybunale Konstytucyjnym czeka na rozpatrzenie skarga Marka Kubali w sprawie naruszeniu prawa przez Sąd Najwyższy.