Co godzinę w Polsce ktoś dowiaduje się, że ma nowotwór krwi. W bazie potencjalnych dawców szpiku zarejestrowanych jest już 1,15 mln osób, ale to wciąż mało. W dolnośląskich szkołach rusza akcja informacyjna i rejestracja potencjalnych dawców szpiku.

Aleksandra Klementowska w bazie dawców szpiku zarejestrowała się w maturalnej klasie podczas szkolnej akcji. Pół roku później zadzwonił telefon. Oddała szpik 60-letniemu mężczyźnie ze Stanów Zjednoczonych. – Nie ma czego się bać. Osobiście boję się igieł, więc wszelkiego rodzaju szczepienia nie są dla mnie nigdy przyjemnym przeżyciem, a pobranie to jest siedzenie, w jedną i drugą rękę wbite są igły, przez dłuższy czas nie można się ruszyć – mówi dawczyni szpiku Aleksandra Klementowska.

Akcję „Komórkomania” już w zeszłym roku zorganizowano we wrocławskim VII Liceum Ogólnokształcącym. Zarejestrowały się 43 osoby – uczniowie i nauczyciele. – W tym roku również bierzemy udział jako wolontariat szkolny. Nasza rola polegała tym, że byłyśmy na stanowisku, gdzie przyjmowałyśmy zgłoszenia – opowiada Anna Leśniewska, uczennica VII Liceum Ogólnokształcącego we Wrocławiu.

W tym roku do akcji mają dołączyć kolejne szkoły z Dolnego Śląska. Rejestrować mogą się osoby między 18. a 55. rokiem życia.

Przede wszystkim prowadzimy akcje w szkołach ponadgimnazjalnych, ale ważne jest docieranie również do uczniów młodszych. Do tych, którzy w przyszłości mogą stać się potencjalnymi dawcami, a przede wszystkim chodzi o przełamywanie obaw – mówi Janusz Wrzal, dolnośląski wicekurator oświaty. A tych wciąż jest zbyt dużo, mimo że pobranie szpiku kostnego jest bezpieczne, nie boli i nie ma skutków ubocznych. W 80% przypadków szpik pobiera się z krwi obwodowej, w 20% z talerza kości biodrowej.

W ciągu 8 lat liczba potencjalnych dawców wzrosła prawie 30-krotnie. – Dla nas liczy się to, żeby rejestrować osoby świadome. Nie liczy się to, żeby zarejestrować jak najwięcej osób, tylko jak najwięcej osób, które w momencie tego telefonu z zapytaniem czy nadal podtrzymuje chęć zostania dawcą – rzeczywiście powie „tak” – mówi Agnieszka Wróblewska z Fundacji DKMS.

Dotąd 4,5 tys. Polaków oddało szpik potrzebującym. – Naprawdę nie ma czego się bać, bo coś takiego może spowodować tylko coś dobrego dla kogoś – twierdzi Aleksandra Klementowska.