Rozpoczęły się konsultacje w sprawie uchwały antysmogowej na Dolnym Śląsku. Projekt zakłada, że za rok nie będzie można montować pieców węglowych, a za siedem lat ma wejść w życie całkowity zakaz palenia drewnem i węglem. Czy Wrocław jest gotowy na takie zmiany?

Noszenie węgla na trzecie piętro kamienicy nie jest ani łatwe, ani przyjemne. Pan Szczepan Poraszka tak ogrzewa mieszkanie od ponad 40 lat. Mieszka przy ulicy Ptasiej we Wrocławiu, z elektrociepłownią po sąsiedzku. Ale na podłączenie do sieci ciepłowniczej nadzieję już stracił.

We Wrocławiu z sieci centralnego ogrzewania korzysta 60% mieszkań. W trudnej sytuacji są lokatorzy komunalnych kamienic w Śródmieściu i na Nadodrzu. Niektóre budynki są w tak złym stanie, że nie da się ich podłączyć do sieci. – My współpracujemy z miastem, dostaliśmy listę 1200 budynków, z której 400 budynków jesteśmy w stanie podłączyć w najbliższym czasie. To naprawdę duża ilość. Natomiast pozostaje kwestia przygotowania tych budynków do odbioru ciepła sieciowego – mówi Piotr Górnik.

Projekt uchwały antysmogowej zaproponowany przez Urząd Marszałkowski ma ograniczyć zanieczyszczenie powietrza na Dolnym Śląsku. Przewiduje całkowity zakaz palenia węglem i drewnem. Władze Wrocławia chcą złagodzenia zapisów. – Zastanawiamy się nad pozostawieniem pieców klasy piątej, czyli pieców wysokosprawnych i niskoemisyjnych, jedynie pod warunkiem, że nie będzie możliwości podłączenia tego konkretnego mieszkania do sieci ciepłowniczej – wyjaśnia Beata Merenda.

We Wrocławiu jeszcze przez kilka miesięcy realizowany będzie program KAWKA. W tym roku urzędnicy przeznaczyli na dotacje do wymiany pieców na bardziej ekologiczne 12 mln zł. W tym roku do wrocławskiego magistratu wpłynęło ponad tysiąc wniosków o dofinansowanie z programu KAWKA. Prawie 3 razy więcej niż 3 lata temu, gdy program startował.