Przed finałami play off z Fogo Unią trener żużlowców Betardu Sparty Wrocław Rafał Dobrucki przyznał, że jego zespołowi dobrze się jeździ w Lesznie. – Świadczy o tym nasza wygrana w sezonie zasadniczym. Pamiętajmy, że to finał i to co było już się nie liczy – dodał.

Dwa lata dyskwalifikacji dla Łaguty

Wrocławianie do finału wdarli się po nieprawdopodobnym boju z Cash Broker Stal Gorzów Wlkp., gdzie o tym, kto powalczy o złoto, zadecydował ostatni bieg w drugim meczu, wygrany 5:1. W Betardzie wierzą, że taki pojedynek tylko wzmocni zespół przed kluczowymi startami o drużynowe mistrzostwo Polski. – Chłopcy walczyli do końca, nie poddawali się i dali z siebie wszystko – skomentował Dobrucki.

W finale Sparta zmierzy się z Unią, z którą w sezonie zasadniczym wygrała dwa razy. Najpierw w Lesznie 46:44, a następnie na Stadionie Olimpijskim 51:39.

– Dobrze nam się jeździ w Lesznie, o czym może świadczyć wygrana w sezonie zasadniczym. Pamiętajmy jednak, że to play off i to co było, się już nie liczy. Teraz na pewno będą inne warunki, inny tor i w innym miejscu sezonu są też zawodnicy. Mamy może przewagę psychologiczną, ale nie należy przeceniać tych wcześniejszych wygranych. Teraz wszystko zaczyna się od nowa – powiedział.

Rafał Dobrucki (fot. PAP/Tytus Żmijewski) Rafał Dobrucki (fot. PAP/Tytus Żmijewski) Dobrze w starciach z leszczynianami radził sobie Brytyjczyk Tai Woffinden, który zdobył odpowiednio 9 i 13 punktów, ale równie świetnie jeździł Maksym Drabik, kończąc spotkanie w Lesznie z dorobkiem aż 13 oczek. Juniora Sparty z powodu urazu obojczyka zabrakło już w Gorzowie i jest bardzo możliwe, że również przeciwko Unii nie wystartuje.

– Czekamy. To nie zależy od nas, ani nawet od Maksa, ale od tego, jak będzie z jego zdrowiem i czy lekarze pozwolą mu pojechać. Decyzja może zapaść w ostatniej chwili. Opcją zastępczą jest Lars Skupień, tak jak to było już w Gorzowie – wyjaśnił trener wrocławian.

We wcześniejszych spotkaniach juniorzy byli bardzo silną bronią Sparty. Bez Drabika w starciu przeciwko Stali przywieźli jednak zaledwie trzy oczka i to wszystkie zdobył Damian Dróżdż.

– Brak Maksa podziałał na resztę zespołu mobilizująco. Wiedzieli, że muszą dać z siebie więcej, nie sto, ale sto dwadzieścia procent. Pokazali to w Gorzowie i jestem pewien, że jeżeli sytuacja się powtórzy, będzie tak samo w Lesznie. To jest prawdziwa drużyna – podkreślił Dobrucki.

Pierwsze spotkanie zostanie rozegrane w Lesznie 17 września (godz. 19), a rewanż tydzień później we Wrocławiu. Dobrucki przyznał, że nie ma większego znaczenia, iż drugie spotkanie będą jechali u siebie.

– Pokazały to półfinały, gdzie zespoły jeżdżące drugie mecze u siebie odpadły. Moim zdaniem nie ma faworyta w naszym starciu z Unią, tak jak nie można powiedzieć, co może być decydujące. Wygra ten, kto zdobędzie więcej punktów. Ważne też, aby wszyscy mogli pojechać i wszyscy cało zakończyli te finały, a kibice obejrzeli świetne widowisko – podsumował.