„Nie ma znaczących problemów” – tak Dolnośląskie Kuratorium Oświaty ocenia sytuację w szkołach po wprowadzeniu reformy. Są to na razie wstępne dane, bo od pierwszego dzwonka minęło kilka dni, ale wszystko wskazuje na to, że zmiany przebiegają spokojnie.

Przedstawiciele kuratorium poinformowali o skutkach reformy w regionie podczas trwającego dzisiaj w Polkowicach „Święta Młodzieży”. Imprezę zorganizowano dla uczniów, których problem dotyczy najbardziej, czyli siódmoklasistów i uczniów II i III klas wygaszanych gimnazjów.

W Polkowicach w wyniku reformy nikt nie stracił pracy. Jedno z dwóch gimnazjów włączono do szkoły podstawowej, w drugim uruchomiono nową podstawówkę. Uczniów, nauczycieli, a nawet rodziców objęto specjalnym programem wsparcia.

Samorząd Polkowic, niczym szkolny prymus, już w ubiegłym roku rozpoczął przygotowania do reformy.

Uczniów, którzy jak przystało na „Święto Młodzieży” bawili się doskonale, zapytaliśmy o wrażenia dotyczące nowej szkoły. Zdania były podzielone.

Władze Polkowic przeznaczyły w tym roku na wdrożenie reformy 1,1 mln zł i są przygotowane na kolejne wydatki. Miasteczko stać na to, bo należy do najbogatszych w kraju.

Według kuratorium oświaty w wyniku reformy pracę w regionie straciło kilkuset nauczycieli gimnazjów, ale większość następnie zatrudniono w podstawówkach.