Kontrowersyjna wystawa podzieliła mieszkańców Wrocławia. Działacze Komitetu Obrony Demokracji wystawili na Rynku zniszczoną w ub.r. galerię zdjęć działaczy Solidarności z domalowanymi gwiazdami Dawida. W ten sposób KOD chce zwrócić uwagę na problem rasizmu. Krytycy uważają jednak, że to zwykła prowokacja.

Rok temu na zdjęciach m.in. Władysława Bartoszewskiego i Tadeusza Mazowieckiego ktoś domalował gwiazdy Dawida. Pojawiły się również wulgarne i antysemickie hasła. – To jest stygmatyzowanie, to przede wszystkim mowa nienawiści, z którą należy codziennie walczyć – uważa Małgorzata Lech-Krawczyk z KOD.

Dlatego działacze KOD zdecydowali się nie tylko nie usuwać ze zniszczonej wystawy rasistowskich napisów, ale ponownie ją pokazać. W ten sposób chcą zwrócić uwagę na narastający problem ksenofobii. – Jak przejdziemy się przez miasto, to różnych obelżywych napisów, nie tylko rasistowskich, antysemickich, ale także wulgarnych znajdziemy całkiem sporo. Nie wszystkim taki pomysł się podoba – dodaje Lech-Krawczyk.

Zdaniem miejskich urzędników organizatorzy wystawy spełnili wszystkie potrzebne warunki, więc mają prawo do jej wystawiania. – Nie jesteśmy cenzorem. Nie mamy prawa cenzurować tych treści, które są pokazywane – informuje Barbara Zielińska z urzędu miejskiego.

– To był chuligański wybryk – uważa prof. Tadeusz Marczak i dodaje, że prezentowanie takiej wystawy w Rynku to nie najlepsza wizytówka miasta. –To jest niedopuszczalne, to chwyty wybitnie poniżej pasa – uważa historyk.

Wystawa prezentowana jest do 14 września.