Nadmierna prędkość czy awaria pojazdu? Policja ustala, co było przyczyną wczorajszego wypadku autobusu na drodze między Smardzowem i Św. Katarzyną w gminie Siechnice. Rannych zostało 16 osób. Co najmniej dwie nadal są w szpitalu, ale ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

We wrocławskich szpitalach nadal przebywają poszkodowani w wypadku pasażerowie. Mają ogólne potłuczenia, złamania i urazy głowy. Nie chcieli wypowiadać się przed kamerą. Twierdzą jednak, że kierowca jechał zbyt szybko.

– Do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego trafiły dwie poszkodowane osoby – panie w wieku 40 i 70 lat. Obydwie są w stanie stabilnym, zostały pozostawione na kilkudniowej obserwacji – informuje Monika Kowalska z USK we Wrocławiu.

Autobus wypadł z jezdni na łuku drogi i uderzył w betonowy zjazd prowadzący na pole. Zaraz po zdarzeniu policja informowała, że kierowca zgłaszał usterkę auta pracodawcy.

– Nie mamy potwierdzenia, że kierowca rzeczywiście zgłaszał te usterki. Taka informacja gdzieś się pojawiła, będziemy to ustalali. Na pewno będziemy rozmawiali z firmą, która wykonuje te przewozy. Musimy sprawdzić, jak to wygląda w firmie – czy ten autokar miał wszystkie możliwe dokumenty, które dopuszczają go do ruchu, czy wszystkie przeglądy były zrobione, ewentualnie czy jakieś uwagi były zgłaszane – zapewnia nadkom. Krzysztof Zaporowski z dolnośląskiej policji.

Od rana próbowaliśmy skontaktować się z firmą przewozową, do której należy autobus, który brał udział we wczorajszym wypadku. Niestety odmówiono nam komentarza z powodu nieobecności pani prezes. Pracownicy twierdzą, że nie wiedzą, kiedy będzie dostępna, ale zapowiadają, że jeszcze dziś ma się ukazać oświadczenie w tej sprawie.

– Jeśli pracodawca zignoruje informację o tym, że auto jest zepsute, kierowca powinien zgłosić awarię odpowiednim służbom – mówią inspektorzy transportu drogowego. – Kierowca powinien zgłosić się do nas lub na policję, dlatego że ta odpowiedzialność za wykonany przewóz jednak bezpośrednio spoczywa na nim. Jeżeli wsiądzie, pojedzie, a ma taką wiedzę, że pojazd był niesprawny, to bezpośrednia odpowiedzialność jednak spoczywa na kierowcy – informuje st. insp. Marcin Kowalski z ITD.

66-letni kierowca autobusu był trzeźwy.

Pomimo zapowiedzi, do tej pory firma, do której należy autobus, nie przekazała żadnego oświadczenia w tej sprawie.

O zdarzeniu natychmiast informowaliśmy na Twitterze Faktów:

Relację zamieściliśmy też na Facebooku Faktów: