Trwają zbiory najzdrowszych i najsmaczniejszych owoców późnego lata: śliwek. Jest ich mniej niż zwykle i kosztują znacznie więcej w tym sezonie. Ale śliwka to królowa przetworów – warto poszukać jej na straganach.

W tym roku trzeba się dobrze nagimnastykować przy śliwach, żeby znaleźć i zerwać owoce. Śliwek jest znacznie mniej. Sad w Radłowicach stracił około 60% z tuzina deserowych odmian.

Śliwy kwitły pięknie w tym roku, ale chłodna i deszczowa wiosna odebrała pszczołom chęć na zapylanie. To fatalnie odbiło się na owocowaniu. Do tego gradobicia zniszczyły część owoców. Nic więc dziwnego, że z każdą śliwką w tym sadzie obchodzą się jak z jajkiem.

W tym roku sad w Radłowicach nie sprzedaje owoców za granicę. Ceny w kraju są porównywalne z niemieckimi. A polski rynek głodny jest śliwek – najlepiej węgierek.

Szczyt smaku śliwki osiągną dopiero później, gdy na drzewach zostaną ostanie owoce i przymarzną nocą. Śliwki dojrzewają sukcesywnie. Zbierać je można nawet w październiku.