Są bite, podpalane, przywiązywane do drzew i wyrzucane z samochodów. Latem – jak szacują organizacje pozarządowe – nawet o 40% wzrasta liczba porzuconych psów. Od początku wakacji tylko na Dolnym Śląsku wolontariusze musieli interweniować już kilkaset razy.

Milka trafiła do weterynarzy 2 tygodnie po tym, jak została potrącona przez samochód w Legnicy. Przez cały ten czas pies bardzo się męczył i cierpiał. Nikt nie udzielił mu wcześniej pomocy. – Była w złym stanie, obolała, musieliśmy amputować łapkę, teraz walczymy o drugą – mówi weterynarz Aleksandra Winkiel.

Milkę czeka teraz długie i bolesne leczenie. Wolontariusze Fundacji Centaurus, którzy będą szukać dla niej nowego domu przyznają, że nie pomagają apele społeczne i coraz ostrzejsze kary. Choć za znęcanie się nad zwierzętami grozi do 3 lat więzienia oraz grzywna, to tragicznych historii nie brakuje: pobity przez swojego pana Fart, Alek skatowany na zlecenie swojej właścicielki za butelkę wódki, szczeniak wyrzucony z pędzącego samochodu czy bocian Wojtek, do którego strzelano z wiatrówki. Wolontariusze apelują – nie bójmy się zgłaszać sytuacji, w których widzimy, że ktoś znęca się nad zwierzętami. Można to zrobić anonimowo.

Na szczęście coraz więcej historii kończy się też szczęśliwie. Dzięki ludziom dobrej woli udaje się znaleźć nowych, kochających właścicieli. Taką nadzieję ma tez Milka, która nowej rodzinie odda całe swoje psie serce.