Mieszkańcy Świerzawy protestują przeciwko miejscowej oczyszczalni ścieków. W czasie ostatnich upałów fetor był trudny do zniesienia. Mieszkańcy zarzucają lokalnym władzom bezczynność.

Problem z oczyszczalnią ma długą historię, nasila się latem, kiedy fetor jest największy. W ostatnich dniach wyziewy były tak intensywne, że trudno było wytrzymać. Mieszkańcy miasteczka tracą cierpliwość.

Oczyszczalnię wybudowano 20 lat temu. Niestety została zlokalizowana w bezpośrednim sąsiedztwie budynków mieszkalnych. Najbliższe domy znajdują się kilkadziesiąt metrów od zakładu.

Obecne władze Świerzawy nie miały wpływu na lokalizację oczyszczalni. Twierdzą, że robią wszystko, co mogą, aby rozwiązać problem. Zakład był już modernizowany, lecz niewiele to dało. W najbliższych dniach będzie testowane kolejne rozwiązanie.

Po oczyszczalni oprowadzał nas jeden z pracowników, który nie chciał pokazać swojej twarzy. Mężczyzna przyznał, że w ostatnich dniach fetor mógł być większy, bo szlam pozostający po oczyszczeniu ścieków przerzucano z jednego zbiornika do drugiego. Nasz przewodnik zaprzeczył natomiast podejrzeniom, że z zakładu pod osłoną nocy wypuszczane są do Kaczawy nieoczyszczone ścieki.