Jedną czwartą rocznego budżetu może kosztować Oleśnicę spór przed sądem z syndykiem masy upadłościowej spółki, która zbudowała w tym mieście basen i lodowisko. Miasto przegrało proces w sądzie pierwszej instancji, ale złożyło odwołanie do sądu apelacyjnego.

W oleśnickim aquaparku panuje spokojna atmosfera, ale to może być cisza przed burzą. Syndyk spółki, która zbudowała basen i lodowisko, domaga się odszkodowania wynoszącego z odsetkami ponad 35 mln zł. Chodzi o niedostarczenie przez miasto dokumentacji na wymiennik ciepła do topienia lodu w aquaparku.

– Strona powodowa twierdziła, iż w związku z zawartymi w tej umowie postanowieniami dotyczącymi kar umownych za niedostarczenie w terminie dokumentacji projektowej kary umowne są jej właśnie z tego tytułu należne – wyjaśnia sędzia Jolanta Burdukiewicz-Krawczyk.

Mimo że w kwietniu tego roku sąd pierwszej instancji przyznał rację syndykowi, ten wyraził chęć ugody z miastem. – Uważam, że zawsze trzeba rozmawiać i czasami lepsza jest ugoda sądowa niż niekorzystny wyrok. Ja mam póki co korzystny wyrok. Pałeczka jest po drugiej stronie, więc czekam ze spokojem – mówił Krzysztof Gołąb.

Zamiast ugody, miasto postanowiło odwołać się od decyzji sądu. Zdaniem burmistrza Oleśnicy syndyk szuka pieniędzy dla podwykonawców, którym upadła spółka nie zapłaciła za prace przy budowie aquaparku. – Tym bardziej, że tak naprawdę ten proces inwestycyjny skończył się, a my do dzisiaj jeszcze spłacamy długi za konsorcjum, które budowało obiekt Aquaparku – mówi burmistrz Michał Kołaciński.

Miasto ma o co walczyć. – Trzydzieści sześć, trzydzieści osiem milionów kary z odsetkami to tak naprawdę jest niemalże jedna czwarta rocznego budżetu miasta. Będzie to skutkować oszczędnościami tak naprawdę we wszystkich dziedzinach życia społecznego w Oleśnicy – dodaje burmistrz.

Po wysłuchaniu obu stron sędzia sądu apelacyjnego postanowił, że wyrok w tej sprawie zostanie ogłoszony 23 sierpnia.