Sanepid zamknął do odwołania kąpielisko przy ulicy Królewieckiej we Wrocławiu. Na miejscu pojawiły się czerwone flagi i tablice ostrzegawcze. Wodę zanieczyściły sinice, mogące wywołać silną reakcję alergiczną. Na niektórych jednak zakaz kąpieli nie robi wielkiego wrażenia. Zwłaszcza przy 30-stopniowym upale.

Pan Damian Tadeusz kąpie się w zbiorniku przy ulicy Królewieckiej od dwudziestu lat. Ciemnozielony kolor wody, czerwone boje, a nawet upomnienia ratowników nie robią na nim wrażenia. Mówi, że sinic się nie boi. – Ta woda zawsze taki kolor miała, bo to z drzew się wszystko robi zielone. Ale żeby coś się działo? Nigdy! Będę przyjeżdżał następne 20 lat jak się uda – twierdzi wrocławianin.

Mimo zakazu nie brakuje chętnych do pływania w takiej wodzie, choć pracownicy Sanepidu ostrzegają. – Kontakt z takimi sinicami może skutkować różnymi efektami: od podrażnień skóry, stanów zapalnych, po, niestety, gorączkę, objawy zatrucia, wymioty aż do duszności – informuje Paweł Wróblewski, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarnej i Epidemiologicznej we Wrocławiu.

Ratownicy pilnujący bezpieczeństwa nad zamkniętym kąpieliskiem uważają, że powodem kąpieli w brudnej wodzie często jest alkohol.

Choć kąpielisko przy Królewieckiej jest nieczynne, we Wrocławiu nie brakuje miejsc, gdzie można popływać w upalne dni. Ogromną polarnością cieszy się basen przy ulicy Wejherowskiej.

Kąpielisko przy Królewieckiej ma być zamknięte do końca sezonu.