Zarząd województwa dolnośląskiego nie zgodził się na przekazanie Stawów Milickich Lasom Państwowym i utratę kontroli nad najcenniejszym przyrodniczym skarbem regionu. Pomysł na przekazanie państwowej firmie Stawów Milickich był poprzedzony rządowym projektem odebrania im unijnych dopłat.

Co do jednego wszyscy są zgodni – Stawy Milickie to perła regionu. Ale luksusowa. Utrzymanie rezerwatu przyrody pochłania kilka milionów rocznie. Na ochronę przyrody mają zarabiać karpie. – Czysto teoretycznie tak. W obecnym momencie jest to trochę skomplikowane ze względu na rozmaite kwestie. Jedną z nich jest fakt, że stawy wymagają remontu, drugą choroby – tłumaczy Monika Kowalska-Góralska z Uniwersytetu Przyrodniczego.

Wirusowe choroby karpi, susza i kłopoty z unijnymi dopłatami tak osłabiły ekonomicznie samorządową spółkę, że dolnośląski wojewoda poszukał zamożniejszego właściciela. – Lasy Państwowe są instytucją stabilną, bogatą i przede wszystkim należąca do Skarbu Państwa – argumentował Paweł Hreniak. – Spółka prawa handlowego może dokonać prywatyzacji i też tego się obawiamy, żeby to nie nastąpiło tam na tych obiektach – mówił Adam Płaksej.

Los Stawów Milickich wisiał na włosku już 10 lat temu, gdy należały one jeszcze do Skarbu Państwa. – Wielu kolegów profesorów było za tym, żebyśmy bezpośrednio przejęli je na własność, bo taką mieliśmy propozycję ze strony Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, ja osobiście, znając sytuację, bo byłem tam, wiedziałem jaki była stan techniczny i finansowy, uważałem, że byłoby to nie do utrzymania w budżecie uczelni – mówi prof. Roman Kołacz z Uniwersytetu Przyrodniczego.

Ostatecznie 7 lat temu Stawy Milickie, zadłużone na 20 milionów, przejął i dofinansował samorząd województwa. Nie pomogło, stąd pomysł nacjonalizacji. – Wstrzymujemy się jeszcze z tą decyzją, mam nadzieje, że pewne możliwości uzyskania dofinansowania jednak będą – uważa Ewa Mańkowska. – Nie rozumiem decyzji marszałka i zarządu województwa, dlaczego nie skorzystać z tej okazji? – komentuje Wojewoda Paweł Hreniak.

Leśnicy mają już w Polsce 3 gospodarstwa rybackie i wychodzą na swoje. Spółka Stawy Milickie nie chce komentować nowej sytuacji.