Rolnicy do skupów zbóż zwożą wszystko, co uda im się sprzątnąć z pól. Rzepak, jęczmień, pszenżyto i pierwsze pszenice – główny plon Dolnego Śląska. I wszystko byłoby dobrze, gdyby jeszcze pogoda chciała współpracować z rolnikami.

To żniwa wysokiego ryzyka. Późne i przerywane deszczem. – Ja pszenżyto zacząłem kosić tydzień temu i przez tydzień ukosiłem 60 ha. Nie przywiozłem ani jednego transportu z pola suchego ziarna – mówi Czesław Pisarek ze Strzeszowa.

Do skupu w Wiszni Małej rolnicy zwożą już wczesne odmiany pszenicy, bo na polach dojrzewa wszystko naraz. Takiej kumulacji prac żniwnych nie było od lat. – Rzepaki są trochę później, zboża jare, jęczmienie poschodziły z pól. Zaczynają się pszenice i żyto – informuje Kazimierz Kwaśniewski ze skupu zbóż.

Elewatory nadal zasypuje się rzepakiem i równocześnie wysyła ziarno do zakładów tłuszczowych. Musi być miejsce dla zbóż.

Nieprzewidywalna pogoda hamuje żniwa i obniża jakość ziarna. A czekać nie można, bo zboża opóźnień nie lubią. Kto dziś kosi, ten jutro suszy. Ziarno nadal jest zbyt wilgotne, ale ani pola, ani rolnicy nie mogą czekać ze względu na fatalną, ciepłą, ale deszczową pogodę.