Odór, mętna woda i tysiące śniętych ryb – tak wygląda codzienność mieszkańców pięciu północno-wschodnich osiedli Wrocławia sąsiadujących z zanieczyszczonym kanałem żeglugowym. Ich zdaniem okoliczne firmy spuszczają do wody setki litrów ścieków zanieczyszczając środowisko.

Mieszkańcy pięciu osiedli na Wielkiej Wyspie we Wrocławiu mają dość. Jak mówią, ponad czterokilometrowy kanał żeglugowy między zaporami Bartoszowice i Zacisze przypomina kanał ściekowy.

Mamy bardzo wiele zgłoszeń od mieszkańców właśnie z tego rejonu, szczególnie z tego rejonu, na uciążliwy fetor czy też zanieczyszczone wody. To są plamy jakieś kolorowe, które unoszą się na wodzie – informuje Renata Piwko-Wolny, przewodnicząca Zarządu Osiedla Starachocin, Swojczyce, Wojnów.

Zdaniem mieszkańców, kanał jest zanieczyszczony, bo kilka okolicznych firm odprowadza setki litrów ścieków bezpośrednio do wody. Nie pomagają nawet zakładowe oczyszczalnie ścieków. Najgorzej jest późnymi popołudniami i w weekendy. Mieszkańcy obawiają się o zdrowie.

Naczelnik Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska zapewnia, że woda w kanale żeglugowym jest stale kontrolowana. – Jeśli chodzi o te zakłady, które są zlokalizowane na tym terenie, to okresowo stwierdzamy tam przekroczenia, przy czym zawsze są podejmowane działania, które usuwają przyczynę – twierdzi Maria Siwiak, naczelnik Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

Zdaniem miejskich urzędników problem rozwiąże się sam, kiedy dwie największe firmy zostaną podłączone do miejskiej kanalizacji. – Zakończenie prac budowy tego rurociągu planowane jest na koniec tego roku, więc to już za chwilę – mówi Małgorzata Szafran z Urzędu Miejskiego Wrocławia.

Mieszkańcy sceptycznie podchodzą do zapewnień urzędników. Jak sami mówią, uwierzą wtedy, kiedy woda przestanie być mętna, zielona i cuchnąca.