Na Dolnym Śląsku rozpoczęły się żniwa. Rolnicy zbierają z pól rzepak. To jedna z najważniejszych upraw w naszym regionie.

Dwudziestoletni Bizon gotowy do żniw. Dziesięć hektarów rzepaku w rodzinnym gospodarstwie Wójcików będzie kosił 20 godzin. – Tylko czekamy na lepszą pogodę. Na razie jej nie ma. Jadę tylko w jeden kawałek na górce, który jest już ładnie przyschnięty – opowiada Ryszard Wójcik z Ogrodnicy.

Nowoczesny kombajn potrzebuje najwyżej trzech godzin, by skosić dziesięciohektarowe pole rzepaku. Od tygodnia wydawało sie, że można wreszcie zacząć kosić, ale rolników przyhamowały nocne deszcze i letnie burze.

– Ogólnie jest jeszcze trochę mokry – tak 11% wilgotności. Jeszcze trochę niedojrzały, trochę zielonej plewy leci. Ale jeszcze dwa, trzy dni i będzie ok – uważa Przemysław Jędrzycki.

Z rzepakiem trzeba postępować delikatnie. Przetrzymany na polu, wysypie ziarno na ziemię. Ale żniwny falstart też jest szkodliwy. – Jak będzie pogoda, nie będzie padał deszcz, jutro rzepak powinien być suchy do dwudziestej – tak jak zawsze. Jak pogoda pozwoli, będę kosił. Nie ma na co czekać, bo przyjdzie jakaś burza lub wiatr i zniszczy to, na co człowiek tak ciężko pracuje – opowiada Mariusz Karcz z Zawadki.

W tym roku dolnośląscy rolnicy nie liczą na rekordowe plony rzepaku. – Raczej ziarno nie będzie takie ładne, bo w czerwcu brakowało opadów i rzepak gwałtownie zasechł i przez to ziarno nie jest tak wykształcone, jak powinno – twierdzi Mirosław Zmierczak ze spółki rolniczej „Polmar-Agro” z Ciechowa.

W tym roku terminy zbiory rzepaku i głównej uprawy w regionie – pszenicy – prawie się nakładają. Rolnicy nie będą mieć żadnej przerwy w żniwach aż do sierpnia. Na Dolnym Ślasku rzepakiem obsiano prawie 150 tys. ha.