Coraz więcej kontrowersji wzbudza rewitalizacja lubińskiego Rynku. Jak już informowaliśmy, rozpoczęte kilka tygodni temu prace niespodziewanie zostały przerwane. Wykonawca inwestycji winą obarcza miejskich urzędników. Zarzuca im m.in. działanie na szkodę miasta. O swoich podejrzeniach firma poinformowała prokuraturę.

Od końca maja wartą 7 mln zł inwestycję realizowała Grupa Budowlana Polskie Surowce Skalne. Kilka dni temu firma opuściła plac budowy. Jej przedstawiciele twierdzą, że miejscy urzędnicy celowo doprowadzili do przerwania robót. Pretekstem miała być rzekoma zła jakość granitowych płyt, a chodziło o to, aby inna firma przejęła zlecenie.

Podczas spotkania z dziennikarzami przedstawiciele firmy zasugerowali również, że próbowano im zlecić prace w prywatnych domach. – Nie sponsorujemy. Nie będziemy dokładać, pomagać, budować tarasów, schodów, parapetów, posadzek, itp. – powiedzieli na konferencji Piotr Duda i Szymon Tokarczyk z PSS.

Inwestorem był Urząd Miejski w Lubinie, a prace nadzorowało trzech urzędników. Ci podtrzymują swoje zdanie na temat złej jakości kamienia. Ich zdaniem to nie miasto, a firma będzie musiała zapłacić karę za zerwanie umowy.

Rynek od 13 lat czeka na zagospodarowanie. Pierwotnie miała powstać tam galeria handlowa, ale prywatny inwestor nie wywiązał się z obietnicy. Dopiero w tym roku urząd miejski odzyskał teren na mocy tzw. specustawy drogowej.