Na trzy miesiące aresztował w czwartek wrocławski sąd Michała S. podejrzanego o wyłudzenie 500 tys. zł podczas internetowej zbiórki pieniędzy na leczenie dziecka. Według prokuratury, rzekomo chory na nowotwór chłopiec w rzeczywistości jest zdrowy, a jego rodzice nie zabiegali o pomoc.

Jak się dowiedział portal tvp.info, po zatrzymaniu Michała S. udało się odzyskać 87 tys. zł. Mężczyzna z rozbrajającą szczerością miał powiedzieć prokuratorowi, że zorganizował fikcyjną zbiórkę, bo to było silniejsze od niego. Co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych wydał na wizyty w luksusowych klubach i restauracjach. W przeszłości Michał S. był karany za oszustwa. Śledczy sprawdzają teraz, czy fałszywa zbiórka dla Antosia, to jedyne przestępstwo, jakiego dopuścił się w ostatnim czasie.

Przyznał się do winy

Poszkodowanych w tej sprawie jest ponad 6,5 tys. osób.

Michał S. przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. – Powiedział, że zorganizował internetową akcję zbiórki pieniędzy na leczenie chorego na nowotwór oka dziecka po to, by zdobyć pieniądze na swoje potrzeby. Chodziło o spłatę zadłużenia i zakup różnego rodzaju sprzętów – powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Małgorzata Klaus.

Sąd podtrzymał stanowisko prokuratury i zastosował wobec S. areszt na okres trzech miesięcy. – Taką decyzję sąd motywował m.in. tym, że czyn, o jaki jest podejrzany S. zagrożony, jest surową karą – powiedział prokurator Radosław Żarkowski. Mężczyźnie grozi do 10 lat więzienia.

Michał S. został zatrzymany w środę w Warszawie. Rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski poinformował, że w wynajmowanym przez niego mieszkaniu zabezpieczono część środków pochodzących z internetowej zbiórki oraz sprzęt elektroniczny i sportowy zakupiony za wyłudzone pieniądze.

W sobotę Michał S. opublikował na swoim profilu na Facebooku oświadczenie, w którym przeprasza osoby zaangażowane w akcję pomocy na rzecz Antosia. „W szczególności przeprosiny należą się licznie występującym osobom publicznym, które swoim wizerunkiem niewątpliwie przyczyniły się do zebrania równowartości przekraczającej kwotę 500 000 złotych. Oświadczam, iż wszystkie otrzymane pieniądze osobom poszkodowanym zostaną zwrócone. Informuję, że sprawa jest aktualnie na etapie wyjaśniania” – napisał S.