„Wrocław nie jest przygotowany na wielką wodę podobną jak ta z 1997 r.” – twierdzą działacze partii Zieloni i Razem. „W 20. rocznicę Powodzi Tysiąclecia wciąż brakuje zbiorników retencyjnych, które uchroniłyby miasto przed zalaniem” – mówią ekolodzy. Modernizacja wałów przeciwpowodziowych i liczne inwestycje w zapory wodne zapewnią zminimalizowanie skutków powodzi, ale nie uchronią ludności przed zalaniem.

Ulicami wrocławskiego Kozanowa 20 lat temu płynęła wielka woda. Osiedle zostało zalane całkowicie. Wielu mieszkańców wciąż pamięta walkę z żywiołem w lipcu 1997 r. – Tu, gdzie mieszkam, było 1,75 metra wody! A na dole osiedla było jeszcze więcej. Amfibie jeździły wszędzie. Wszystko było zalane – wspominają miejscowi.

Także na Przedmieściu Oławskim woda zalewała budynki i samochody. Mieszkańcy byli ewakuowani. – Traugutta zalana, Kochanowskiego zalana. Wody po pas. Była tragedia! Pamiętam moment, kiedy koleżanka chciała przejść na drugą stronę ulicy. Nie było to możliwe bez pomocy mężczyzn – tak silny był to nurt – słyszymy od świadków tamtych wydarzeń.

W ciągu 20 lat na modernizację Wrocławskiego Węzła Wodnego Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej przeznaczył 1 mld zł, ale jego przedstawiciele przyznają: Wrocław po raz kolejny nie obroniłby się przed tak wielką wodą.

– Na taką falę powodziową jak w 1997 Wrocław nie jest jeszcze przygotowany w 100%. Ale na pewno skutki jej przejścia byłyby mniej negatywne niż wtedy – twierdzi Paweł Banasik z RZGW we Wrocławiu.

„Nie betonować, nie tworzyć sztucznych zapór, nie regulować rzek” Małgorzata Tracz, Zieloni Wciąż, mimo obietnic, nie zbudowano zbiornika w Raciborzu. – Dopiero gdy zbiornik Racibórz zostanie ukończony i będzie w stanie przyjąć pierwsze uderzenie fali powodziowej i ją spłaszczyć, będziemy bezpieczni – dodaje Banasik.

Ekolodzy twierdzą, że nie budowa zbiornika, ale naturalne poldery chronią przed powodzią. – Nie betonować, nie tworzyć sztucznych zapór, nie regulować rzek, lecz stworzyć tereny zalewowe, gdzie w naturalny i kontrolowany sposób będą w stanie wylać – przekonuje Małgorzata Tracz z Zielonych.

– W samym mieście trzeba dbać o wały, budować je wysokie, bo to są wąskie gardła. Natomiast przed miastem i za – poldery, które mogłyby spłaszczyć fale – dodaje biolog dr Robert Maślak z partii Razem.

W 20. rocznicę powodzi działacze przywiesili niebieską wstęgę na pomniku Powodzianki upamiętniającym wysiłek mieszkańców w walce z Powodzią Tysiąclecia.


OGLĄDAJ „FAKTY RETRO” NA RETRO.WROCLAW.TVP.PL