20 lat temu pod wodą znalazła się też połowa Wrocławia. Woda wolno opadała, odsłaniając ogrom zniszczeń. Do dziś nie wszystkie nabrzeża Odry zostały wyremontowane. Są takie, do których nikt się nie przyznaje, choćby to przy ulicy Michalczyka. Dwa miesiące temu doszło tam do katastrofy budowlanej, jej przyczyny dotąd nie zostały wyjaśnione.

4 maja w nocy droga osunęła się do Odry. Od tamtej pory nikt tu niczego nie naprawiał. Do rzeki runęło nabrzeże wraz z zaparkowanym mikrobusem i autem osobowym. Na szczęście, nikt nie ucierpiał. Prewencyjnie ewakuowano 37 osób z okolicznych budynków. Do wyjaśnienia przyczyn katastrofy powołano specjalną komisję, ale wyników jej pracy ciągle nie znamy.

Ona musi się odnosić zarówno do części tej nawodnej, jak i podwodnej. Mają być przeprowadzane badania geotechniczne skarpy, która uległa osunięciu – informuje Barbara Skultecka, Dolnośląski Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego. Nadal nie ustalono do kogo należy nabrzeże i kto ma je naprawić.

Modernizacja Wrocławskiego Węzła Wodnego po powodzi w 1997 roku kosztowała około miliarda złotych. Wiele nabrzeży zostało wyremontowanych tak, aby wytrzymały napór wezbranej rzeki. Wymieniano drewniane podpory na betonowe.

Jednak zdaniem rzecznych aktywistów generalny remont zakończył się w centrum Wrocławia. – Przy zakontraktowanym tak olbrzymim remoncie, że zabrakło pieniędzy na kilkaset metrów nabrzeża, to jest trudne do zrozumienia i ja myślę, że to trzeba jak najszybciej wyremontować i załatwić – uważa Joanna Stańczyk z Wrocławskiego Forum Rzecznego.

Monitorujemy sytuację , nie ma zagrożenia – zapewnia pani inspektor Barbara Skultecka.