Rodzice dwumiesięcznej Grażynki z Godziszowej koło Jawora walczą o dziecko. Z powodu trudnych warunków życiowych sąd chce im odebrać córkę. Wydał w tej sprawie prawomocne postanowienie, ale nie udało się go wykonać, bo kobieta i ojciec dziecka barykadują się w domu przed policją i kuratorami sądowymi.

Przedstawiciele sądu już kilka razy próbowali odebrać dziecko, ale bezskutecznie. Mała Grażynka na świat przyszła dwa miesiące temu, jest zdrowa, pani Anna – mama – karmi ją piersią. Kobieta nie zgadza się z decyzją sądu i córeczki dobrowolnie nie zamierza oddawać. – Nie oddam córki, ona jest kochana, nie chodziłam do lekarza, ale na nią się chucha i dmucha, ona jest na piersi – mówi.

Dwa lata temu pani Anna w podobnych okolicznościach straciła czworo starszych dzieci. Tym razem sąd także się nie wahał. – Najważniejsze jest dobro małej Grażynki, dlatego dołączy ona do rodzeństwa w domu dziecka. Uczestniczka postępowania nie daje gwarancji sprawowania należytej opieki nad noworodkiem – argumentował.

Rodzice dziewczynki rzeczywiście mają trudne warunki życiowe. Utrzymują się z dorywczej pracy, a ich socjalne mieszkanie mierzy zaledwie 38 metrów kwadratowych. Według sąsiadów w domu nie ma problemów z używkami czy przemocą, ale nie jest także idealnie. – To nie są źli ludzie, tylko niezaradni życiowo – mówi sąsiadka. Przeciwna odbieraniu dziecka pani Annie jest szefowa Miejscowego Ośrodka Pomocy Społecznej Anna Delanowska.

Pracownicy ośrodka w miarę możliwości próbują pomagać rodzinie. Ubranka i łóżeczko to prezent od nich. Rodzina nie może jednak liczyć na lepsze mieszkanie, bo gmina takiego nie ma.