Samochody elektryczne, kolej próżniowa, czy załogowa misja na Marsa. Południowoafrykański przedsiębiorca Elon Musk udowodnił, że fantazji w biznesie mu nie brakuje. Podobnie jak energii do wymyślania kolejnych przedsięwzięć. Możliwe, że jeden z jego rewolucyjnych projektów zostanie zrealizowany w Polsce.

Ostatnio Musk upatrzył sobie stworzenie własnemu serwisu streamingowego. Punktem wyjścia ma być stworzenie aplikacji przeznaczonej dla posiadaczy aut jego własnej marki Tesla. Samochody te są obecnie szczytem mody po obu stronach Atlantyku.

Powołując się na anonimowe źródło, serwis Recode podaje, że Musk kontaktował się z wieloma wytwórniami muzycznymi w sprawie licencji niezbędnych do stworzenia serwisu streamingowego.

Wcześniej w rozmowie z udziałowcami Tesli powiedział, że chciałby zbadać opcje w tej materii, ponieważ – argumentował – obecnie trudno znaleźć dobre playlisty, zaś algorytmy dopasowujące propozycje do preferencji użytkownika są nieskuteczne. Zapewne w głowie ma już nowe, lepsze.

Eksperci nie wróżą jednak miliarderowi sukcesu. Wskazują, że rynek jest opanowany przez Spotify i Apple Music, a jeszcze jest choćby Pandora. O tym, że wejście nań jest trudne świadczy przykład rapera Jaya-Z, którego Tidal miał być hitem, a siłuje się, żeby uszczknąć choćby niewielki kawałek tortu.

Szalone pomysły

Szans Muska nie można jednak przekreślać, bo nie raz udowodnił, że wbrew krytyce potrafi przekuć szalony pomysł na sukces finansowy daleko wykraczający poza samą sferę biznesową. Zresztą już od najmłodszych lat było widać po nim, że ma nieposkromioną ambicję i wyjątkową niechęć do porażek.

Urodził się 28 czerwca 1971 roku w Pretorii w RPA jako syn inżyniera i dietetyczki. W wieku 10 lat kupił pierwszy komputer i sam nauczył się programować. Pierwsze większe pieniądze zarobił w wieku 12 lat – za 500 dolarów sprzedał napisaną przez siebie grę Blastar.

Nadzwyczajnie uzdolniony przemknął przez liceum, ale na studia w ojczyźnie już nie poszedł. Wyemigrował do Kanady do rodziny matki. Zrobił to między innymi po to, żeby wymigać się obowiązkowej służby wojskowej w Południowoafrykańskich Siłach Obronnych.

Czyściciel kotłów

Mimo wyraźnej smykałki do interesów Musk drogę do miliardów miał długą i trudną, choć zapewnia, że od początku był przekonany, że wyjedzie do USA i osiągnie sukces. Żeby zarobić na utrzymanie w Kanadzie imał się różnych zajęć. Pracował na farmie u kuzyna w Swift Current w stanie Saskatchewan przy wyrębie lasów, a także jako czyściciel kotłów w tartaku w Kolumbii Brytyjskiej.

Po dwóch latach ciężkiej fizycznej pracy przeniósł się do Toronto, gdzie znalazł pracę w dziale IT w banku. W wieku 21 lat przeniósł się do USA, po uzyskaniu stypendium na University of Pennsylvania, jednej z najlepszych uczelni w Stanach. Uzyskał licencjat z ekonomii i fizyki.

Naukę miał kontynuować na innej prestiżowej uczelni, Stanford University, ale po dwóch dniach podziękował. Wyczuł, że połowa lat 90. i epoka gwałtownego rozwoju internetu, to nie czas na uczenie się teorii tylko na praktykę. Razem z bratem z Kimbalem założył firmę Zip2, która zajmowała się tworzeniem oprogramowania do publikowania treści dla serwisów informacyjnych.

Majątek Muska szacuje się na kilkanaście miliardów dolarów (fot. Wiki/Maurizio Pesce) Majątek Muska szacuje się na kilkanaście miliardów dolarów (fot. Wiki/Maurizio Pesce) Bańka internetowa sprawiła, że Musk szybko stał się multimilionerem. W 1999 roku koncern Compaq Altavista zakupił Zip2 za niemal 350 milionów dolarów. 28-latek ani myślał jednak o emeryturze.

PayPal i miliardowa transakcja

Założył internetowy serwis płatniczy X.com, który po połączeniu z Confinity zmienił nazwę na PayPal. Ten po roku został kupiony przez Ebay za 1,5 mld dolarów. Dla samego Muska oznaczało to kolejne 180 mln dolarów.

Także i w tym przypadku nie poprzestał na pojedynczym sukcesie. Postawił na przemysł kosmiczny. Uważa, podobnie jak choćby Stephen Hawking, że tam leży przyszłość ludzkości.

– Wojna w Iraku czy kryzys finansowy dominują w nagłówkach dzisiejszych gazet, ale w historii ludzkości będą zaledwie szczegółem. Żeby wskazać, co jest naprawdę istotne, należy spojrzeć z możliwie najszerszej perspektywy – tłumaczył wizjoner.

– W trwającej 4 mld lat sadze, jaką jest życie na ziemi, miało miejsce zaledwie kilka naprawdę znaczących wydarzeń – życie jednokomórkowe, życie wielokomórkowe, podział na królestwo roślin i zwierząt, przeniesienie zwierząt z wody na lądy, rozwój ssaków oraz ich samoświadomość. Kolejnym ważnym momentem będą podróże międzyplanetarne, które dramatycznie zwiększą bogactwo i różnorodność naszej wspólnej ludzkiej świadomości – dowodził.

Musk i ówczesny prezydent USA Barack Obama doglądają przygotowań do startu rakiety Falcon9 (fot. NASA/Bill Ingalls) Musk i ówczesny prezydent USA Barack Obama doglądają przygotowań do startu rakiety Falcon9 (fot. NASA/Bill Ingalls) Scenariusze zagłady

Zdaniem Muska, kolonizacja planet to jedyna szansa dla ludzkości. – Może nas zniszczyć uderzenie planetoidy, superwulkan, jak również zagrożenia, których dinozaury nigdy nie doświadczyły: zaprojektowany wirus, nieumyślne stworzenie mikro-czarnej dziury, katastrofalne globalne ocieplenie albo jakaś jeszcze nieznana technologia. Ludzkość ewoluowała przez miliony lat, ale w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat broń atomowa dała nam możliwość błyskawicznego unicestwienia siebie. Prędzej czy później musimy rozprzestrzenić się poza tę zielono-niebieską kulę, albo wyginąć – stwierdził.

Krokiem do realizacji przełomowego kroku ludzkości ma być trzecie przedsiębiorstwo biznesmena – Space Exploration Technologies (SpaceX). Musk założył je w 2002 roku i jest jej dyrektorem generalnym, technicznym oraz głównym strategiem.

Firma projektuje i tworzy rakiety nośne dla pojazdów kosmicznych. Kładzie nacisk na niskie koszty i niezawodność. Założyciel ocenił, że możliwe jest stukrotne zmniejszenie kosztów lotów w kosmos. Astronomiczne budżety programów kosmicznych kazały wątpić w wizję Muska, ale ten udowadnia, że można latać taniej.

Już po czterech latach gotowa rakieta Falcon 1 została wystrzelona w kosmos. Dzięki niej SpaceX wygrało kontrakt wart 1,6 mld dolarów na przeprowadzenie 12 lotów zaopatrzeniowych na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Przełomowy lot

Rakiety Muska przejęły rolę wahadłowców kosmicznych po ich wycofaniu z użytku w 2011 roku. We wrześniu 2009 roku Falcon 1 została pierwszą prywatną rakietą, która umieściła na orbicie okołoziemskiej satelitę. Ulepszony model Falcon 9 pełni służbę od 2010 roku i regularnie przewozi zaopatrzenie na ISS. Kolejny przełom nastąpił w marcu tego roku. Rakieta SpaceX po raz drugi została użyta do wyniesienia w kosmos sztucznego satelity. Z kolei w ubiegły weekend aż dwa razy w ciągu zaledwie dwóch dni udało się posadzić na barce rakietę Falcon 9, którą wcześniej wystrzelono w kosmos.

Dotąd wszystkie takie urządzenia były jednorazowe. Niezwykle drogie, a przy tym delikatne silniki spalały się w atmosferze zaś szczątki spadały do oceanu. Rakiety wielokrotnego użytku pozwolą – zgodnie z założeniami – obniżyć koszty lotów.

Loty na ISS są jednak tylko środkiem do celu. Tym jest inny wielki projekt Muska – kolonizacja Marsa. W ubiegłym roku miliarder przedstawił plan zakładający wysłanie człowieka na Czerwoną Planetę do 2024 roku. Choć to misja tylko w jedną stronę zgłosiły się tysiące chętnych. Trwają już zaawansowane prace nad silnikiem, który w przyszłym roku wyśle na Marsa bezzałogową kapsułę.

Sukces Tesli

Kosmiczne plany to jedno, ale Musk znajduje także czas na inne nowatorskie przedsięwzięcia i również odnosi w nich sukcesy. Jego misja ulepszania świata zawiodła go do stworzenia marki aut elektrycznych Tesla, nazwanej tak na cześć genialnego wynalazcy z przełomów XIX i XX wieku. Podstawowe założenia to możliwie niska cena, design, osiągi i ekologia.

Firma SpaceX ma pomóc w kolonizacji kosmosu (fot. Wiki/Steve Jurvetson) Firma SpaceX ma pomóc w kolonizacji kosmosu (fot. Wiki/Steve Jurvetson) Głównym architektem wszystkich projektów Tesli jest sam Musk. W przypadku innych osób mogłoby to być obarczone ryzykiem, ale on jest pewny swego i idealnie trafia w gusta. Jego samochody szybko pokochali amerykańscy celebryci, a za nimi tysiące osób.

Na najnowszy model, który trafi na rynek pod koniec roku, w ciągu doby od premiery przyszło ponad 100 tys. zamówień. Obecnie jest ich niemal pół miliona. Klientów kusi niska cena (ok. 35 tys. dolarów) i fakt, że rodzinny Model 3 ma być pierwszym masowo produkowanym autonomicznym pojazdem.

Rewolucyjnych pomysłów transportowych Musk ma zresztą więcej. Raz stwierdził, że po ulicach jeździ za dużo samochodów i nudzi się stojąc korkach. Szybko znalazł rozwiązanie. Ocenił, że najlepszym wyjściem jest stworzenie podziemnego systemu transportu. Krytycy ironizowali, że wymyślił metro, ale gdy przedstawił plany nikomu nie było już do śmiechu.



Miliarder założył firmę The Boring Company (od nudy, na którą cierpi w korkach), której celem jest opracowanie systemu podziemnych tuneli autostrad wyposażonych w platformy, które wynosiłyby auta na powierzchnie w konkretnych miejscach. Już zaczął zresztą wiercić próbne tunele pod Los Angeles.

Nie jest przesądzone, że nowatorski system się przyjmie, ale pokazuje on jak nieograniczona jest wyobraźnia Muska. Zaawansowane prace dotyczą także innego genialnego projektu. Hyperloop to kolej, w której kapsuła porusza się na poduszce magnetycznej w tunelu o obniżonym ciśnieniu zbliżonym do próżni, dzięki czemu prawie nie ma oporu powietrza.

560 km w pół godziny

Pierwsza linia ma połączyć Sylmar, dzielnicę Los Angeles leżącą na północ od centrum z Hayward, leżącym nieopodal San Francisco. Pociąg ma pokonywać trasę liczącą 560 km w pół godziny, szybciej niż komercyjny samolot. Zasilanie całego systemu ma się odbywać dzięki energii słonecznej.

– Hyperloop nie potrzebuje torów, nie ma się o co rozbić, jest zasilany energią ze słońca i 560 km pokona w pół godziny – zachwalał projektant. – Możliwe, że przygotuję prototyp i przekażę go komuś innemu, bo muszę skupić się na pracach moich firm. Nie zależy mi, aby zarobić na Hyperloop dużych pieniędzy. Mogę nic nie zarobić, tylko chciałbym zobaczyć, jak działa alternatywna forma transportu - stwierdził.

Kolej przyszłości w Polsce? (fot. Hyperloop One) Kolej przyszłości w Polsce? (fot. Hyperloop One) W 37 minut z Warszawy do Wrocławia

Bardzo prawdopodobne, że ten pomysł Muska zostanie zrealizowany w Polsce. Firma Hyperloop One ogłosiła w czerwcu 9 tras, gdzie może powstać pierwsza na świecie kolej przyszłości. Wśród nich znalazła się także trasa w Polsce. Miałaby łączyć Warszawę z Wrocławiem, a podróż trwała by jedynie 37 minut.

Nasze szanse na zrealizowanie projektu zwiększa fakt, że prawdopodobnie także w Polsce powstanie testowy tor dla hyperloopa. W czwartek władze Jaworzna na Śląsku podpisały z firmą Euroloop list intencyjny w tej sprawie. Jeśli samorządowcy dojdą do porozumienia ze spółką Euroloop, to tor testowy hyperloopa powstanie na odcinku dawnej linii kolejowej między centrum, a jedną z dzielnic.

Testy nowej technologii w USA (fot. Hyperloop One) Testy nowej technologii w USA (fot. Hyperloop One) Energia słoneczna

Chociaż Musk powtarza, że na hyperloopie nie musi zarobić, to prawda jest taka, że czego się nie dotknie, to zamienia to w złoto. Tak samo może być z jego próbą zrewolucjonizowania energetyki. Oczywiście cel nadrzędny do ekologia. Firma SolarCity, w której ma udziały produkuje panele słoneczne, ale nie byle płaskie ekrany, tylko kształtne dachówki. Rozwiązanie genialne w swej prostocie. Także i na ten produkt klienci rzucili się hurmem.



Najnowsze pomysły Muska koncentrują się wokół sztucznej inteligencji. Firma non profit OpenAI ma opracować taką jej wersję, żeby była bezpieczna i użyteczna dla ludzkości. Uzupełnia ją Neuralink, start-up, który ma opracować urządzenia wszczepiane do mózgu, pozwalające zintegrować go ze sztuczną inteligencją i między innymi poprawić ludzką pamięć.

Filantrop i aktor

Jakimś cudem Musk znajduje jeszcze czas na działalność filantropijną. Wspiera wiele organizacji charytatywnych, szczególnie angażujących się w ekologię. Zobaczyć go można nawet w filmach (m.in. w „Iron Manie 2”), czy serialach („Teoria Wielkiego Podrywu”).

Jak połączyć czasowo te wszystkie przedsięwzięcia? Musk przyznaje, że jest pracoholikiem i pracuje około stu godzin dziennie, choć robi to w pięciominutowych odstępach. Wszystko odbywa się jednak kosztem życia osobistego. Musk ma za sobą dwa rozwody, ale – jak zapewnia – zawsze stara się poświęcić jak najwięcej czasu piątce dzieci.

Jeżeli chodzi o biznes, charyzmatyczny Musk bez cienia wątpliwości nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Z pewnością jego kolejne rewolucyjne przedsięwzięcia wynagrodzą nam czekanie na realizację dzieła jego życia – wysłanie człowieka na Marsa i kolonizację kosmosu. Jak to u geniusza.