Rolnictwo regionalne zamiast sterowania centralnego – zapowiada Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Plan dla Dolnego Śląska będą tworzyły służby wojewody i doradcy rolni. „Chcemy ziemi, nie planów” – odpowiadają rolnicy.

Kiedy minister przyjeżdża do rolników, ci już czekają, by postawić najważniejsze pytanie: co z ziemią? – Największy problem rolników w naszej okolicy to głód ziemi – to jest sprawa podstawowa – uważa Andrzej Mazur z Postolic.

Zmieniały się rządy, problem pozostał, choć ustawowo wstrzymano sprzedaż państwowych gruntów. – Żeby zrobić, zobaczyć jak coś działa, trzeba to wprowadzić – przekonuje Ryszard Zarudzki, wiceminister rolnictwa.

Po wprowadzeniu nowych przepisów rolnicy na preferencyjnych warunkach mogą tylko dzierżawić państwowe grunty. – Ceny dzierżawy są niskie, są chętni do ich nabycia – twierdzi Ludwik Kucharek z Bronowa.

Ale ziemi jest za mało. Tym bardziej, ze Agencja Nieruchomości Rolnych z trudem odbiera grunty niesolidnym dzierżawcom, by przekazać je uprawnionym rolnikom. – Głównie chodzi o Stary Jaworów, ciągnie się to od września 2014 r. – dodaje Kucharek.

Ministerstwo Rolnictwa deklaruje wolę zmian. – Po to wyjeżdżam w teren, żeby wysłuchać rozwiązań, propozycji co mam zmienić w ustawach, przepisach – mówi wiceminister Zarudzki.

W przyszłości taką monitorującą rolę miałby pełnić, w założeniach ministerstwa, tworzony na Dolnym Śląsku regionalny Plan Rozwoju Obszarów Wiejskich.