Trzy miesiące aresztu dla dwóch dwudziestopięciolatków. Jeden z nich odpowie za zabójstwo, drugi za nieudzielenie pomocy. Chodzi o morderstwo, do którego doszło we Wrocławiu we wtorek. Zginął znany fotoreporter Ryszard Pawłowski. Swojemu mordercy zwrócił uwagę, że zbyt głośno się zachowuje.

Piotr R. i Michał G. dziś przed wejściem na salę sądową nie mieli nic do powiedzenia. Piotr R., 25-letni student Politechniki Wrocławskiej, był sąsiadem ofiary. We wtorkowy wieczór Ryszard Pawłowski poprosił Piotra R. i Michała G. o ściszenie głośnej muzyki. Według prokuratury Piotr R. wyciągnął wtedy nóż i zadał fotoreporterowi cios w serce. Później obaj mężczyźni uciekli.

Dziś sędziowie podjęli decyzję o trzymiesięcznym areszcie dla obu podejrzanych. – Obaj podejrzani złożyli wyjaśnienia, które są częściowo sprzeczne i między sobą, i z materiałem dowodowym, który został zgromadzony w sprawie. I dlatego sąd uznał, że pozostawienie ich na wolności grozi obawą matactwa – mówiła sędzia Agata Regulska.

Podejrzany o morderstwo nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. W dniu zabójstwa miał 0,3 promila alkoholu we krwi. – Pan podejrzany z art. 148 za zabójstwo twierdzi, że doszło do przypadkowego nadziania się, ale od razu tę wersję biegli to wykluczyli – nie był to przypadkowy cios – informuje prokurator Krzysztof Ostrewko.

Obrońca Piotra R. nie wyklucza, że będzie wnioskował o zmianę zarzutu na nieumyślne spowodowanie śmierci. – Linia obrony nie jest jeszcze ustalona, z tego względu, że kontakt z moim klientem jest dość ograniczony. Mój klient nie przyznał się do przedstawionego zarzutu i odmówił składania zeznań – mówi Marek Mucha.

Sąsiedzi ofiary są w szoku. Ryszard Pawłowski od lat związany był z fotografią, pracował dla festiwalowych agencji fotoreporterskich. – To jest szok i niedowierzanie. Dziś ma urodziny. Miałby. A jutro organizowaliśmy wspólną imprezę i mieliśmy się bawić – mówią przyjaciele.

Podejrzanemu o zabójstwo grozi dożywocie, drugiemu mężczyźnie za nieudzielanie pomocy do trzech lat więzienia.