To mogło być podpalenie –śledczy podejrzewają, że ktoś celowo wzniecił ogień na prywatnym składowisku odpadów w Legnicy. Trwa prokuratorskie śledztwo, ale wysypiskiem interesują się także inne służby.

Prokuratura jest kolejną służbą, która interesuje się składowiskiem. Dzisiaj na miejscu zdarzenia widzieliśmy przedstawicieli nadzoru budowlanego, wczoraj byli tam inspektorzy ochrony środowiska. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie dwóch przestępstw: zanieczyszczenia powietrza w wyniku spalania odpadów oraz nieodpowiedniego przetwarzania odpadów. Śledczy wstępnie założyli, że śmieci zostały podpalone celowo, aby się ich pozbyć.

Akacja gaśnicza była bardzo trudna i kosztowana. W szczytowym momencie uczestniczyło w niej ponad 20 zastępów straży pożarnej.

Właściciel zakładu Tomasz Grochowski nie zgadza się z podejrzeniami, że na składowisku nielegalnie spalano śmieci. Twierdzi, że pożar wybuchł w wyniku podpalenia, choć nie wie kto i dlaczego to zrobił.

Według właściciela firma nie zajmuje się składowaniem, tylko odzyskiwaniem odpadów, które później jako surowce wtórne sprzedawane są innym firmom. Zakład zatrudnia kilkadziesiąt osób. Po zakończeniu akcji gaśniczej zamierza wznowić działalność.