W krasomówstwie rywalizowali dziś we Wrocławiu aplikanci radcowscy. Prawnicy wcielali się w role radców prawnych wygłaszających przemówienia końcowe przed sądem. Kazusy dotyczyły spraw budzących społeczne kontrowersje: ekshumacji zwłok, ciężkiego pobicia czy zakazu wstępu do parków z psami. Bo sąd sądem, ale sprawiedliwość jest po stronie... wygadanych mecenasów.

Wydaje się, że sztukę oratorską wygnano już z sal sądowych. – Retoryka owszem, ale w sprawach emocjonalnych. W finansowych raczej nie występuje – uważa Barbara Ciołek z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. – W tej chwili ani studia, ani aplikacje nie przygotowują młodzieży do pięknego mówienia – dodaje Małgorzata Bohun z Sąd Apelacyjnego we Wrocławiu.

Starożytna retoryka i krasomówstwo nadal są jednak potrzebne. – To umiejętność wypowiadania własnego zdania, przekonywania sądu – przekonuje nas z kolei Joanna Łabędzka, radca prawny. – W szkołach, na uczelniach jest tak, jakbyśmy przeżywali renesans. Taki konkurs witam z satysfakcją – zauważa prof. Jan Miodek z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Szczególnie teraz, gdy radcy prawni mogą reprezentować klientów w każdej sprawie, także karnej – tak jak adwokaci. – Przede wszystkim nasz zawód ma dać im poczucie bezpieczeństwa, wsparcie prawne i mentalne – mówi Aleksandra Gądek, aplikantka radcowska.

– To są dwa równorzędne zawody. Lepszy jest ten, kto wygra w sądzie – twierdzi Maciej Jarecki – radca prawny i organizator konkursu.

Bo w sądzie wygra ten, kto kogo przegada...