Dwie ofiary śmiertelne, kilkanaście osób rannych – taki jest bilans wybuchu w fabryce prochu strzelniczego w Mąkolnie koło Złotego Stoku. Od wielu godzin ratownicy przeszukują zgliszcza. Przyczyny wybuchu na razie nie są znane. „W Mąkolnie jest już bezpiecznie, nie ma zagrożenia kolejnymi eksplozjami” – twierdzą specjaliści.

Do wybuchu doszło ok. godz. 10:00. Chmura pyłu widoczna była z odległości kilkunastu kilometrów. W wyniku silnego wstrząsu cały budynek fabryki uległ zniszczeniu, ucierpiały również pobliskie zabudowania.

– Było słychać, niestety było słychać aż tutaj, bo tutaj na górze szyba pękła – mówi Edward Machaj ze Złotego Stoku. – Tutaj jest proch, produkcja prochu. Wystarczy mała iskierka, aby doszło do takiej sytuacji – mówią miejscowi.

W momencie eksplozji na terenie fabryki przebywało 17 pracowników. Przez kilka godzin los dwóch mężczyzn uwięzionych w gruzowisku nie był znany. Do najbliższych rodzin docierały niepokojące informacje.

– Tutaj nasz kuzyn prawdopodobnie zginął. Jeszcze nie ma informacji, ale poszukują go – mówiła nam pani Justyna, kuzynka jednej z ofiar. – Czemu Pan Bóg mi go zabrał? Dopiero męża pochowałam, miałam go jednego – powiedziała pani Małgorzata, matka jednej z ofiar.

Cztery osoby z niewielkimi obrażeniami trafiły do szpitala w Ząbkowicach Śląskich, dwie zginęły. Jak zapewnia Grażyna Orczyk, burmistrz Złotego Stoku, rodziny ofiar są pod opieką psychologa. – To były kiedyś, do czasu transformacji, zakłady tworzyw i farb. Następnie zmienił się właściciel, który przekształcił ten zakład w kilkanaście spółek i jedna z tych spółek zajmowała się właśnie produkcją prochu – mówi burmistrz.

Na miejscu pracowało kilkanaście jednostek straży pożarnej, grupa poszukiwawcza oraz ratownictwa chemiczno-biologicznego. Niezbędne było wsparcie pirotechników – z obawy, że proch wymieszany z gruzem spowoduje kolejny wybuch.

– Czekamy też na specjalistów od prochu, pirotechników z policji, żebyśmy razem z nimi mogli ocenić to gruzowisko – na ile możemy z nimi w to wejść, na ile możemy tam naszym sprzętem działać, ponieważ są to działania nietypowe w stosunku do niedawnej, podobnej akcji w Świebodzicach – mówił bryg. Piotr Grzyb ze straży pożarnej.

Fabryka czarnego prochu istnieje w Mąkolnie od XVII w. W przeszłości dochodziło tam już do podobnych wypadków. Ten był prawdopodobnie najpoważniejszy.

O zdarzeniu natychmiast informowaliśmy na Facebooku i Twitterze Faktów: