Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł przekonywał we Wrocławiu, że sieć szpitali to zmiany na lepsze. Chodzi o placówki, które od 1 października będą miały zapewnione finanse na najbliższe 4 lata. Dyrektorzy dolnośląskich szpitali szli na spotkanie z ministrem pełni obaw.

Dyrektorzy na spotkanie z ministrem, który przekonywał, że wprowadzane przez rząd rozwiązania będą służyły przede wszystkim pacjentom szli z obawami. To dla nich zupełnie inaczej mają być zorganizowane szpitale i ich izby przyjęć.

Nie wszystkie szpitale znajdą się w tworzonej przez rząd sieci. Aby znaleźć się w sieci szpitale – muszą spełnić konkretne warunki: muszą mieć szpitalny oddział ratunkowy i co najmniej od 2 lat pracować na podstawie kontraktu z NFZ. Spokojnie mogą więc spać dyrektorzy dużych, wielospecjalistycznych publicznych placówek. Ale z kolei tu niepokoi kwestia wysokości zaproponowanego na 4 lata finansowania.

Minister zapewnia, że proponowany szpitalom ryczałt będzie uwzględniał nadwykonania i nie będzie niższy niż kontrakty z poprzednich lat. Przekonuje, że szpitale na tym skorzystają. Dla wielu szpitali to korzystna propozycja.

O swoją przyszłość boją się przede wszystkim szpitale prywatne, małe, jednoprofilowe i tzw. jednodniowe. Wszystkie będą musiały – jak dotychczas – stawać do konkursów organizowanych przez NFZ. Cień padł także na dwa duże wrocławskie szpitale znajdujące się przy ulicy Grabiszyńskiej: pulmonologiczny i onkologiczny.

Do końca czerwca poznamy listę tych szpitali, które na pewno znajdą się w sieci i tych, które będą poza nią.