Wracamy do katastrofy budowlanej w Świebodzicach. W akcji ratunkowej, która trwała blisko dobę, uczestniczyło 200 strażaków. Ale nie tylko oni brali udział w poszukiwaniach zasypanych mieszkańców kamienicy. W pocie czoła pracował także operator koparki, który przez kilkanaście godzin bez wytchnienia, kawałek po kawałku, przeczesywał gruzowisko.

Pan Stanisław jest operatorem ciężkich maszyn od blisko 20 lat. Choć pomagał już w wielu akcjach ratunkowych, m.in. podczas powodzi, to przyznaje, że w tak tragicznych poszukiwaniach udziału jeszcze nie brał. – To, co tam zobaczyłem, było straszne. Ciężko opracować plan działania w takiej sytuacji – mówi Stanisław Krzyszkowski, operator koparki.

Operator koparki przez kilkanaście godzin w ogromnym skupieniu i bardzo rozważnie przeszukiwał gruzowisko w poszukiwaniu ludzi. Podczas zmiany pana Stanisława spod gruzów wydobyto 2 ciała, mężczyzny i kobiety.

Strażacy, którym pomagał w akcji, nazwali go cichym bohaterem i przyznają, że bez niego cala akcja trwałaby znacznie dłużej. – Podziwiamy go wszyscy – twierdzi asp. Stanisław Janowski z Państwowej Straży Pożarnej w Wałbrzychu. – Jak większość ratowników uważam, że bardzo znał się na tej robocie, cierpliwie przeszukiwał miejsce tragedii myśląc, że znajdzie żywych ludzi – dodaje st. sekc. Paweł Markiewicz z Państwowej Straży Pożarnej w Wałbrzychu.

Pod gruzami kamienicy w Świebodzicach życie straciło 6 osób, 4 zostały ranne. – Ja nie czuję się bohaterem… – mówi skromnie pan Stanisław.