Prawie 1,3 tys. kandydatów na blisko 800 mandatów. W najbliższą niedzielę we Wrocławiu odbędą się wybory do rad osiedli. Liczba kandydatów jest rekordowa, ale po wyborach zapał wielu z nich gaśnie. Brakuje pieniędzy, nie brakuje problemów. „Potrzeba nam społeczników” – mówią radni z wieloletnim stażem.

Grażyna Lange swoje osiedle – Maślice – zna od podszewki. Mandat radnej piastuje od 20 lat. To będą jej szóste wybory. Jak mówi, jej pierwszym i najtrudniejszym sprawdzianem była wielka powódź w 1997 r. – Musieliśmy przecież robić spisy, pomagać ludziom, robić różne kontrole i pomiary szkód. Taką dostaliśmy szkołę, że do dzisiaj pamiętamy – wspomina.

Dzisiaj na brak obowiązków pani Grażyna nie narzeka. Maślice są bardzo duże, mieszkańców cały czas przybywa. Problemów także. – Zgłaszamy pewne takie bieżące usterki do ZDiUM, do Ekosystemu czy straży miejskiej, ale ktoś musi usiąść i to napisać, ktoś musi pójść w teren i zrobić w zdjęcie, no i to właśnie się robi. To jest codzienna praca – dodaje przewodnicząca rady.

Od 12 lat na rzecz swojego osiedla działa Ewa Steller. Dieta radnego wynosi 1,2 tys. zł... rocznie. Dlatego, jak mówi pani Ewa, na osiedlach potrzebni są przede wszystkim społecznicy.

– Były przypadki w radzie, że młodzi ludzie, którzy w wyborach otrzymali mandat radnego, znikali po zorientowaniu się, że tych pieniążków po prostu nie ma. To tam wypada na miesiąc 50 zł, 70 zł czy jeszcze mniej. Po prostu po trzech miesiącach odeszli – mówi przewodnicząca rady Ołbina.

Według danych Miejskiej Komisji Wyborczej, 14% kandydatów do rad osiedli to ludzie w wieku od 18 do 30 lat. – Nie wszyscy młodzi szybko tracą zapał – mówi Rafał Kwiatkowski, który kandyduje do rady Ołbina. – Tutaj dużo jest tej społecznej pracy. Czyli swój prywatny czas, po pracy, przed pracą, po prostu trzeba poświęcić. To jest pasja. Lubię, jak coś się dzieje i jest w tym mój udział – dodaje.

Wybory do rad osiedli w niedzielę. Głosowanie potrwa w godz. 8:00 – 20:00.


WIĘCEJ O WYBORACH DO RAD OSIEDLI WE WROCŁAWIU