W czwartym meczu półfinału play off koszykarek Ślęza Wrocław pokonała CCC Polkowice 71:52 i doprowadziła w rywalizacji do trzech zwycięstw do remisu 2:2. Kto zagra w finale z Wisłą Can-Pack Kraków rozstrzygnie się w środę w stolicy Dolnego Śląska.

Po dwóch meczach we Wrocławiu, kiedy obie ekipy zaliczyły po jednej wygranej, Ślęza jechała do Polkowic z założeniem wygrania tam przynajmniej jednego starcia. Podopieczne trenera Arkadiusza Rusina mogły plan zrealizować już w sobotę, kiedy po trzech kwartach prowadziły 50:40. W ostatniej odsłonie spotkania przez pięć minut nie potrafiły jednak zdobyć nawet punktu, a koszykarki CCC rozpędzały się z każdą akcją i wyszły na prowadzenie 54:50. Co prawda później jeszcze był remis 54:54, ale polkowiczanki zdobyły kolejne osiem punktów i wygrały cały mecz 65:60.

Szacunek dla trenera Polkowic za zwycięstwo. Za godzinę jednak wszystko wróci do normy. Przeanalizujemy to spotkanie na spokojnie, a jutro mamy kolejny mecz, w którym zagramy o zwycięstwo – zapowiadał w sobotę Rusin.

Szkoleniowiec CCC Słowak Maros Kovacik wypowiadał się w podobnym tonie. – Jutro będzie inny mecz, jeszcze trudniejszy. Trzeba zapomnieć o tym, co się dziś wydarzyło i skupić na przygotowaniach do jutrzejszej batalii – powiedział.

Walerija Musina (L) i Marissa Kastanek(fot. PAP) Walerija Musina (L) i Marissa Kastanek(fot. PAP) Niedzielne starcie było inne od wszystkich wcześniejszych potyczek, które były bardzo wyrównane i emocjonujące. Tym razem losy spotkania zostały rozstrzygnięte praktycznie już w pierwszych dwóch kwartach, które zdecydowanie należały do podopiecznych trenera Rusina. Wrocławianki świetnie w tym okresie spisywały się w defensywie i pozwoliły rywalkom na oddanie tylko pięciu celnych rzutów z gry na 24 próby. Poza tym CCC miało na koncie aż 12 strat przy zaledwie dwóch Ślęzy, która przed długą przerwą prowadziła 37:17. W kolejnych kwartach spotkanie się wyrównało, ale polkowiczanki nie były już w stanie odrobić strat i przegrały 52:71.

Zrobiliśmy, co mieliśmy zrobić, czyli wygraliśmy w Polkowicach przynajmniej jeden mecz. Gratuluję moim dziewczynom, bo zagrały świetne spotkanie. Teraz wracamy do Wrocławia na piąty mecz, który rozstrzygnie, kto zagra w finale – podsumował niedzielny mecz trener Rusin.

W zupełnie odmiennym nastroju był trener Kovacik, który nie ukrywał rozczarowania postawą swoich podopiecznych. – Nie można wygrać meczu na tym etapie rywalizacji, kiedy rzuca się 52 punkty. Teraz musimy jak najszybciej zapomnieć o tym spotkaniu, bo to co się stało dzisiaj już się nie liczy. Przed nami piąty mecz i na pewno się nie poddajemy – powiedział Słowak.

Piąty mecz zostanie rozegrany w środę we Wrocławiu.