Czeskie pociągi nie jeżdżą już z Liberca do Szklarskiej Poręby. Czeski przewoźnik zażądał od urzędu marszałkowskiego zwiększenia dopłaty do świadczonych usług o 10%. Urząd rocznie do kolejowego połączenia dopłacał 2 mln zł i dlatego na kolejną podwyżkę nie wyraził zgody i rozwiązał zawartą wcześniej umowę. To może oznaczać koniec Kolei Izerskiej łączącej trzy kraje: Polskę, Czechy i Niemcy.

35 mln zł kosztowała modernizacja i przebudowa linii kolejowej z Jeleniej Góry do czeskiego Harrachova. To miało być okno na świat dla Szklarskiej Poręby, ponieważ inwestycja zapewniła kolejowe połączenie z Libercem, do którego dojeżdżają niemieckie pociągi. I tak było do wczoraj. Czeski przewoźnik zapewniał tu połączenie co godzinę. Co ciekawe, było to pierwsze połączenie pomiędzy trzema krajami. Podróżny mógł kupić tylko jeden bilet i przejechać z Görlitz przez Liberec do Szklarskiej Poręby.

– Przyjechaliśmy na wczasy do Harrachova z całą rodziną. Jesteśmy mile zaskoczeni doskonale przygotowanymi trasami biegowymi tu, po polskiej stronie. Nasz urlop postanowiliśmy spędzić aktywnie – na sportowo, biegając na nartach – mówi Heiko, narciarka z Drezna.

Teraz ani Niemcy, ani Czesi nie przyjadą już na Polanę Jakuszycką pociągiem. Urząd marszałkowski wypowiedział czeskiemu przewoźnikowi umowę na obsługę tej relacji kolejowej.

W kurorcie pod Szrenicą ogromne zaskoczenie brakiem połączenia z Libercem. Wielkie okno na świat zostało przymknięte. Tym bardziej, że tegoroczny sezon zimowy należał do najlepszych od pięciu lat. Organizacje turystyczne szacują, że w tym roku polanę odwiedziło ponad 100 tys. narciarzy.

Rekordowy pod względem frekwencji był Bieg Piastów, w którym uczestniczyło ponad 6 tys. narciarzy z 27 krajów. Zamknięta linia oznacza spore kłopoty samorządów Świeradowa i Szklarskiej Poręby, gdzie uruchomiona została darmowa komunikacja miejska. Właściciele hoteli i pensjonatów byli bardzo zadowoleni z nowego połączenia kolejowego. W kurorcie pod Szrenicą pojawili się zupełnie nowi turyści, weekendowi, z Czech i Niemiec.

Urzędnicy zapewniają, że rozmowy z czeskim przewoźnikiem wciąż są prowadzone. W przypadku braku porozumienia na tory wyjadą polskie składy, ale dojadą jedynie do Harrachova.