Brud, smród, kurz i pył to codzienność mieszkańców na wrocławskich Kuźnikach. W pobliżu osiedla znajdują się zakłady składujące śmieci. Na terenie jednej z firm mieszkańcy odkryli podejrzane pojemniki, ich zdaniem – z niebezpiecznymi chemikaliami. Jednak właściciel składowiska przekonuje, że to pozostałości po oleju rzepakowym. Sprawę bada policja.

Mieszkańcy osiedla Kuźniki mają dosyć uciążliwego sąsiedztwa. Ich zdaniem z powodu działalności firmy składującej śmieci, cała okolica przypomina wysypisko. – Wszędzie papierki, wszędzie pełno kurzu. Zapach jest ogromny wieczorami. Nie można okna otworzyć, bo my mieszkamy zaraz tu przy tym. Nie można okna otworzyć, śmierdzi – denerwuje się mieszkanka wrocławskich Kuźnik Maria Jędrycha.

Niedawno na terenie składowiska pojawiły się podejrzane pojemniki. Zdaniem mieszkańców to chemiczne odpady. – Te chemikalia są niebezpieczne. Mnie się tak wydaje, bo przecież, jeżeli to wszystko gdzieś jest niekontrolowane, wsiąka do gruntu. Jest niedaleko rzeka przecież – uważa mieszkanka wrocławskich Kuźnik Danuta Potaczek.

Pojemniki znajdują się zaledwie sto metrów od rzeki Ślęza. Część mieszkańców zaczęła skarżyć się na zły stan zdrowia. Na miejsce została wezwana policja i straż pożarna. Przyjechali także pracownicy Wydziału Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miejskiego Wrocławia. – Zabezpieczono dokumentację z faktem przechowywania tych beczek w tym miejscu i przekazano do dalszych badań laboratoryjnych próbki tej substancji – poinformował kom. Kamil Rynkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

Właściciel firmy składującej śmieci już raz otrzymał nakaz uporządkowania terenu. Teraz urzędnicy wydali kolejną decyzję o natychmiastowym usunięciu pojemników.

Zdaniem właściciela firmy w pojemnikach nie znajdują się żadne szkodliwe substancje chemiczne. – Dokładnie są to frakcje gliceryny, które powstają podczas magazynowania oleju rzepakowego. Także to olej rzepakowy. Co tu może być toksycznego? Produkt ten przede wszystkim jest bezzapachowy – wyjaśnia Piotr Chałupka, prezes zarządu formy Transpiasko.

Policja czeka na wyniki badań laboratoryjnych. Jeżeli w pojemnikach znajdują się niebezpieczne substancje, sprawę skierują do sadu. Właściciel firmy może usłyszeć zarzut zanieczyszczania środowiska.