Dożywocie grozi oskarżonemu o terroryzm studentowi Chemii Pawłowi R., który w maju ubiegłego roku podłożył bombę w autobusie we Wrocławiu. W poniedziałek rusza proces mężczyzny. Jednym z dowodów jest list 23-latka do rodziców napisany po zatrzymaniu, a przechwycony przez policję. R. pisze w nim: „nienawidzę ludzi, bo mnie skrzywdzili”.

Do zamachu doszło 19 maja w autobusie linii 145. Rano mężczyzna zadzwonił na numer 112 z informacją, że podłożył cztery bomby i za ich rozbrojenie zażądał 120 kg złota.

– Zagroził, że zrobi we Wrocławiu „drugą Brukselę”, nawiązując do zamachów, które miały miejsce w Belgii w marcu ubiegłego roku – relacjonował wcześniej prok. Robert Tomankiewicz, naczelnik Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

Prokuratura wskazuje, że po południu student chemii Politechniki Wrocławskiej podłożył bombę w autobusie. Zostawił ją obok wózka, w którym znajdowało się 3-letnie dziecko. Pasażerowie powiadomili kierowcę, a ten wyniósł reklamówkę z ładunkiem na zewnątrz. Po chwili nastąpiła eksplozja, która poważnie raniła starszą kobietę.

Kopia ładunku z Bostonu

Biegli wskazali, że bomba – wierna kopia ładunku zdetonowanego na mecie maratonu w Bostonie, gdzie po wybuchu trzy osoby zginęły, a 264 zostały ranne – miała spowodować jak największa obrażenia u jak największej liczby osób. W akcie oskarżenia podkreślono, że sprawca liczył się, iż doprowadzi do śmierci wielu osób.

W toku śledztwa R. został poddany obserwacji psychiatrycznej, która trwała kilka tygodni. Biegli orzekli, że mężczyzna w chwili popełnienia czynu, o który został oskarżony, miał ograniczoną poczytalność. Oznacza to, iż sąd, wydając wyrok w tej sprawie, może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary. – Biegli stwierdzili, że podejrzany miał ograniczoną poczytalność, nie zaś, że był niepoczytalny. To oznacza, że R. może brać udział w procesie karnym – mówił wcześniej prok. Tomankiewicz.

Mężczyzna został zatrzymany 24 maja w Szprotawie (woj. lubuskie), gdzie mieszka jego rodzina. Początkowo przyznał się do winy, ale potem wycofał zeznania i odmówił składania wyjaśnień. Nie chciał zdradzić motywów. Policja przechwyciła list studenta do rodziców, w którym opisał on swój żal do innych i krzywdy, których miał doznać. List będzie dowodem w sprawie, prokuratura uważa bowiem, że mężczyzna „wprost wyraził nienawiść do innych ludzi”.

Jak było faktycznie, rozstrzygnie sąd. Pierwsza rozprawa odbędzie się w poniedziałek. W przypadku skazania 23-latkowi grozi dożywocie. Odpowie za terroryzm i wymuszenie rozbójnicze.