Powstaje nowe ugrupowanie polityczne. Ruch Samorządowy „Bezpartyjni” tworzą m.in. dolnośląscy samorządowcy, którzy wcześniej wykreowali Pawła Kukiza. Jednym z liderów ruchu jest prezydent Lubina Robert Raczyński, po raz kolejny podejmujący walkę o krajową scenę polityczną.

Nie w Lubinie, nie we Wrocławiu, ale w Warszawie – Ruch Samorządowy „Bezpartyjni” zainaugurował swoją działalność. To nie przypadek. – Celem oczywiście jest ruch polityczny i do takiego będziemy zmierzać. Chcemy zaproponować samorządowcom w skali kraju utworzenie wspólnych porozumień politycznych dotyczących uczestnictwa również w wyborach politycznych, czyli samorządowych – na szczeblu od województwa po powiat i gminę – tłumaczył na konferencji prasowej Robert Raczyński.

– Ruch ma uchronić samorządy przed upartyjnieniem – przekonywał burmistrz Ścinawy Krystian Kosztyła. – Sprzeciwiamy się centralizacji władzy. Nie chcemy, żeby o naszych lokalnych sprawach decydowali szefowie partii w gabinetach politycznych tutaj – w Warszawie – dodał.

(fot. PAP/Rafał Guz) (fot. PAP/Rafał Guz) Są już pierwsze polityczne plany dotyczące Dolnego Śląska. – Mamy swoich radnych w sejmiku województwa. W tym momencie, jako koalicja Bezpartyjny Wrocław, przygotowujemy się do wyborów do rad osiedli, gdzie wystawimy swoich kandydatów. No i jako bezpartyjni samorządowcy, już jako ogólnopolski ruch, będziemy mieli swojego kandydata na prezydenta Wrocławia – zapowiedział Patryk Hałaczkiewicz, koordynator Bezpartyjnych.

Zdaniem przedstawicieli innych partii, powstanie ruchu to reakcja na informacje o planach zmiany ordynacji w wyborach do władz lokalnych. – Ten ruch to jest przeciwdziałanie spodziewanemu zapisowi, że tylko partie polityczne będą miały prawo wystawiania kandydatów. Więc byłaby to ucieczka przed niebytem – powiedział Tadeusz Samborski z Polskiego Stronnictwa Ludowego w debacie politycznej „Musimy porozmawiać” TVP3 Wrocław.

Eksperci nie wykluczają wyborczego sukcesu bezpartyjnej... partii. – Ten ruch samorządowy będzie miał szansę przebicia się, jak wytłumaczy się, że nie ma innego wyjścia, że muszą powstawać partie samorządowe, i to najlepiej ogólnopolskie. Nie wiem, jaki to będzie procent, ale można liczyć że ok. 10% może to być – uważa prof. Edward Czapiewski z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej.

Oprócz dolnośląskich samorządowców do nowego ugrupowania przystąpili m.in. prezydenci Szczecina i Zielonej Góry.