Koleje Dolnośląskie podpisały umowę na roczne przewozy pasażerskie z marszałkiem Województwa Dolnośląskiego. Nadal nie wiadomo, kiedy marszałek podpisze podobną umowę z Przewozami Regionalnymi, największym przewoźnikiem kolejowym w regionie.

Koleje Dolnośląskie w ubiegłym roku przewiozły ponad 7 mln pasażerów. – Dojeżdżamy do miejsc, z których zrezygnowała konkurencja – chwali się prezes spółki. – My jeździmy po wszystkich liniach, że tak powiem – tych głęboko deficytowych, liniach przebiegających przez obszary o słabym zaludnieniu. Liniach spalinowych, które są droższe w utrzymaniu, jednakże mimo wszystko jesteśmy tańsi, jesteśmy bardziej ekonomiczni – informuje Piotr Rachwalski, prezes Kolei Dolnośląskich SA.

Koleje Dolnośląskie otrzymały od Urzędu Marszałkowskiego 75 mln zł. Przewoźnik chce przyciągnąć pasażerów nowymi, szybkimi pociągami i większą liczbą połączeń aglomeracyjnych. – Zwiększamy liczbę połączeń, na których już obsługujemy. Zdobywamy nowych pasażerów, a nie zabieramy ich Przewozom Regionalnym – dodaje prezes Piotr Rafalski.

Innego zdania są przedstawiciele Przewozów Regionalnych. – Urząd marszałkowski faworyzuje Koleje Dolnośląskie – mówi rzecznik tej spółki. Koleje Dolnośląskie dostają więcej pieniędzy, chociaż to Przewozy Regionalne w ubiegłym roku obsłużyły większą liczbę pasażerów. I to aż o 5 milionów. – Tracimy połączenia, ale o powierzeniu realizacji przewozów na poszczególnych liniach decyduje organizator, czyli Urząd Marszałkowski. To on decyduje komu taką realizacje powierzać i ten proces w kierunku Kolei Dolnośląskich tak przebiega – dodaje Andrzej Piech.

Urząd Marszałkowski wciąż nie podpisał umowy z Przewozami Regionalnymi. Przewozy chcą 53 mln zł, samorząd jest gotowy zapłacić 49 milionów. – Mamy alternatywę od spółki Koleje Dolnośląskie dostajemy więcej przewozów za miej pieniędzy, a oto chyba chodzi – tłumaczy Jerzy Michalak, wicemarszałek Województwa Dolnośląskiego.

Kolejarze z Przewozów Regionalnych grożą strajkiem, jeśli nie dojdzie do porozumienia stron.