Dziś można już stwierdzić, że produkcja zielonej energii to kosztowny eksperyment – korzystny dla środowiska, ale rujnujący dla kieszeni. Nawet energetyka nie robi na niej majątku.

Plantacje wierzby energetycznej zakładano z entuzjazmem i nadzieją na krociowe zyski. Rolnicza spółdzielnia produkcyjna w Groblicach założyła plantacje na terenie zalewowym, idealnym dla wierzby. – Myślano o wierzbie energetycznej jako o przyszłości polskiej energetyki, niestety okazało się inaczej – mówi Paweł Karpiński z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego.

Po dziewięciu latach uprawy wierzby spółdzielcy z trudem i ogromnym nakładem kosztów likwidują plantację. Dłużej nie mogą dopłacać. Wierzba energetyczna okazała się za droga dla elektrociepłowni. A państwowe dopłaty do jej spalania za małe. – Współspalanie biomasy było dotowane tzw. zielonymi certyfikatami. Niestety wartość zielonych certyfikatów w ciągu ostatnich lat spadła kilkukrotnie. Dzisiaj spalanie jest praktycznie na granicy opłacalności, wręcz nawet nieopłacalne – dodaje Karpiński.

Najpierw zniknęły dopłaty do zakładania plantacji wierzby energetycznej, a później skurczyła się pomoc państwa dla energetyki. Mała zachęta, to mała produkcja energii z biomasy. – Wiem, że strona rządowa zapowiada jeszcze w tym roku bardziej opłacalne aukcje, to spowoduje, że ta cena biomasy podskoczy – informuje Karpiński.

Spółdzielcy z Groblic już nie czekali. Dzisiaj plantację zlikwidowali.