Dzisiaj minął termin zgłaszania przez mieszkańców swoich pomysłów na inwestycje do Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego. Do tej pory do magistratu wpłynęło prawie 600 projektów – o 50 więcej niż przed rokiem. Choć nie brakuje głosów krytycznych, że część inwestycji, jak naprawa chodników, zadbanie o zabytki lub walka ze smogiem, powinny być realizowane przez miasto na co dzień, a nie w ramach WBO. W puli tegorocznej edycji jest 25 mln zł.

Najwięcej wniosków dotyczy zniszczonych chodników i dziurawych dróg, takich jak na osiedlu Szczepin. Mieszkańcy od lat informowali magistrat o problemie, jednak urzędnicy zaproponowali remont w ramach budżetu obywatelskiego. – Są karty zadań inwestycyjnych, czyli to są inwestycje proponowane przez samorządy osiedlowe do wykonania na poszczególnych osiedlach – mówi Bartłomiej Świerczewski z urzędu miejskiego.

To tłumaczenie nie przekonuje Teresy Pakuły z Towarzystwa Miłośników Brochowa, która przez kilka lat bezskutecznie starała się o pieniądze z miejskich programów na remont zabytkowej wieży ciśnień na Brochowie. Teraz jedynym ratunkiem stały się pieniądze z WBO.

Aż pięć projektów walki ze smogiem zgłosili wrocławscy ekolodzy. Jednym z nich jest „CityTree” – specjalna instalacja z mchu, która pomoże w oczyszczaniu powietrza w mieście. – Jedna instalacja, która zajmuje 16 metrów, pochłania tyle samo szkodliwych cząstek z powietrza co 275 drzew – mówi Tomasz Owczarek z Wrocławskiego Ruchu Obywatelskiego.

Zdaniem Owczarka, magistrat niewiele robi, aby poprawić jakość powietrza w mieście. Urzędnicy podkreślają, że WBO to nie są wielkie inwestycje infrastrukturalne. – Można powiedzieć, że inwestycje, które się dzieją, dzieją się przy okazji. Są tak naprawdę wisienką na torcie – dla mieszkańców, którzy są zaangażowani, żeby coś zmienić na swoim osiedlu – dodaje Świerczewski.

W ramach WBO miasto wyda w tym roku 25 mln zł.