Trwa zbiórka włosów na peruki dla dzieci po chemioterapii. W całym kraju w wybranych salonach fryzjerskich za darmo można zmienić fryzurę. Z obciętych włosów powstają naturalne peruki dla małych pacjentów.

Na fryzjerskim fotelu dziś emocji nie brakowało, ale pani Ewa bez żalu rozstała się z dawną fryzurą. Wszystko po to, aby pomóc dzieciom zmagającym się z nowotworami, które straciły włosy. Peruka pomaga zapomnieć o chorobie choć na chwilę i nie odróżniać się od rówieśników. – Ta utrata włosów kojarzyła mu się z chorobą, a poza tym jest w takim wieku, kiedy ten wygląd zewnętrzny ma dla niego duże znaczenie. Często mówił, że bardzo się zmienił, że źle wygląda, że brzydko wygląda – mówi Anna Fridrich-Kryżar, mama 15-letniego Jakuba.

Uważam, że akcja jest fantastyczna. To musi podnosić na duchu, nie ma innej możliwości, to musi powodować, że można pójść między ludzi i nie każdy musi wiedzieć, że jestem chory. Jak ktoś chce to o tym powie, a jak nie to nie, a tak to jest pewien stygmat – mówi prof. Alicja Chybicka, kierownik „Przylądka Nadziei”.

Chętnych do oddania włosów nie brakuje. – Zazwyczaj są to dzieci, które po komunii ścinają i otwierają serduszko dla nas, a my się cieszymy, że możemy to podarować drugiemu dziecku, które naprawdę czeka – mówi fryzjerka Sylwia Kulas.

Włosy muszą mieć co najmniej 30 cm długości. Mogą być farbowane, ale nie rozjaśniane. – Muszą być co najmniej 4 osoby obcięte, kolorystycznie dobrane, żeby ta peruka powstała. Jedna główka to za mało włosków na perukę – dodaje Sylwia Kulas.

Cena jednej peruki z naturalnych włosów to nawet 5 tys. zł. W ramach akcji „Włosem w raka” dzieci otrzymują je za darmo. Dzięki akcji peruki otrzymało już ponad 60 dzieci.