Wystarczyło kilka ciepłych dni, by na Dolnym Śląsku doszło do pierwszych podtopień. Ich przyczyną jest głównie spływająca z pól woda. Tylko dzisiaj strażacy byli kilka razy wzywani do takich zagrożeń.

Strażacy musieli ratować przed zalaniem m.in. jedno z gospodarstw we wsi Gołaczów w powiecie legnickim. Dom zalewała spływająca z pól woda. W ciągu ostatniej doby podobne incydenty miały miejsce w takich dolnośląskich miejscowościach jak Krotoszyce, Chocianów, Sucha Górna i Prusice. Strażacy są jednak spokojni. Ich spokój podzielają również hydrolodzy z IMGW we Wrocławiu. Na nizinach nie ma już śniegu, a jego pokrywa w górach wcale nie jest duża.

Lokalnych podtopień dałoby się uniknąć, gdyby przydomowe rowy, m.in. w Gołaczowie, znajdowały się w lepszym stanie.

Panująca od kilku dni dodatnia temperatura zwiastuje nadchodzącą wiosnę. Jednak w nocy ciągle utrzymują się przymrozki. Według hydrologów to korzystne zjawisko, bo śnieg topnieje wolniej i zagrożenie powodzią jest mniejsze.