2,5-letni Alanek z Milicza jest ciężko chory – ma neuroblastomę czwartego stopnia. Neuroblastoma to nowotwór bardzo trudny w leczeniu, ale szanse na zdrowie są. Rodzice apelują o pomoc – leczenie kosztuje milion złotych.

Alanek do 2. roku życia był zupełnie zdrowy. W grudniu, podczas badań kontrolnych, rodzice usłyszeli diagnozę, która zabrzmiała jak wyrok – neuroblastoma, czyli nowotwór złośliwy.

Chłopiec w ciągu miesiąca przeszedł już w Przylądku Nadziei 4 chemioterapie. Niestety guz w szyi daje już przerzuty, między innymi do szpiku kostnego. Rodzice Alanka chcą wyjechać z nim na leczenie do Stanów Zjednoczonych. – Tam jest większa wyleczalność tej choroby, ale niestety koszt jest ogromny – mówią.

Neuroblastoma to jeden z najbardziej złośliwych nowotworów dziecięcych, występuje u jednego na 5 tysięcy dzieci. Co więcej, rak jest trudny do wykrycia, bo długo nie daje praktycznie żadnych objawów. Chorobę można rozpoznać robiąc USG jamy brzusznej, ale to badanie rzadko jest przeprowadzane u dzieci do 2. roku życia – z reguły nie ma takiej potrzeby.

Alanek coraz gorzej się czuje i stracił wszystkie włosy. Chłopiec nie zdaje sobie jednak sprawy jak bardzo jest chory. Rodzice apelują o pomoc do ludzi wielkiego serca. Zmagania chłopca z chorobą i informacje o tym, jak pomóc można śledzić na stronie internetowej stworzonej specjalnie dla niego „Alan Little Hero”. Chłopiec jest też podopiecznym fundacji Kawałek Nieba.