Nadmierne przetrzymywanie zespołów ratownictwa medycznego pod SOR–ami, przekroczony czas dotarcia do pacjentów, niewłaściwie przeprowadzane rozmowy przez dyspozytorów – to tylko część wniosków, które pojawiły się w raporcie po kontrolach na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych i w pogotowiu. Za nieprawidłowości jeden z wrocławskich szpitali już zapłacił.

Kontrole przeprowadzili pod koniec ubiegłego roku pracownicy Urzędu Wojewódzkiego oraz przedstawiciele Narodowego Funduszu Zdrowia. – Zakończyliśmy kontrole w dwóch szpitalach: przy ul. Borowskiej i przy ul. Weigla. Obecnie zaczynamy ponownie kontrolować wszystkie Szpitalne Oddziały Ratunkowe we Wrocławiu. I już pierwsze kontrole oczywiście mają miejsce – informuje rzecznik prasowy dolnośląskiego oddziału NFZ Joanna Mierzwińska.

Najwięcej nieprawidłowości kontrolerzy stwierdzili w pracy Pogotowia Ratunkowego. Lista zarzutów jest długa: niewłaściwe przeprowadzanie wywiadu przez dyspozytora medycznego, niestaranne prowadzenie dokumentacji, zbyt długi czas dotarcia karetki do pacjenta.

Twórcy Państwowego Ratownictwa Medycznego zakładali, że zespoły ratownictwa medycznego będą wzywane tylko i wyłącznie do nagłych sytuacji zagrożenia zdrowotnego. Niestety są wzywane również wtedy, kiedy pacjenci nie mogą dostać się do specjalisty, do lekarza rodzinnego – informuje zastępca dyrektora ds. lecznictwa Andrzej Czyrek. Dyrektor pogotowia dodaje, że ponad połowa pacjentów, do których przyjeżdżają ratownicy, nie wymaga wyjazdu do szpitala.

W 4. Wojskowym Szpitalu Klinicznym z Polikliniką potwierdzono zarzut nadmiernego przetrzymywania zespołów ratownictwa medycznego przed Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym. W kolejkach czekało się nawet 6 godzin. Nikt ze szpitala nie chciał dziś jednak skomentować tej sprawy przed kamerą. Władze placówki do nieprawidłowości odniosły się drogą mailową: „W ocenie szpitala, wydłużony okres oczekiwania związany był z napływem w krótkim okresie czasu zwiększonej ilości pacjentów, co niestety zdarza się co pewien czas i jak wiemy nie dotyczy tylko naszej placówki”. Na placówkę nałożono prawie 16 tys. zł kary.

Kontrola nie wykazała za to żadnych nieprawidłowości w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym, choć mówi się, że to właśnie tam kolejki bywały najdłuższe. – Badaliśmy kwestię dnia 11. stycznia, kiedy okazało się, że na podjeździe w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym było dosyć sporo karetek. Mam już wiedzę skąd te karetki się pojawiły: część tych karetek to były karetki nie Pogotowia Ratunkowego, ale przewozy międzyszpitalne – informuje wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak.

Urzędnicy kończą już pracę nad dokumentem z zaleceniami usprawniającymi pracę SOR–ów. Niebawem będzie on wdrażany w dolnośląskich szpitalach.