„Tramwaj na Ołtaszyn ominie... Ołtaszyn” – twierdzą wrocławscy aktywiści. Ich zdaniem, proponowana przez urząd miasta trasa nie odciąży zakorkowanej ul. Zwycięskiej. „To tylko jeden z wariantów, a ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła” – odpiera zarzuty magistrat.

W ciągu godziny przez rondo św. Ojca Pio przejeżdżają 3 tys. samochodów. Ul. Zwycięska wygrywa w niechlubnym rankingu najbardziej zakorkowanych ulic w Polsce.

W korkach stoją mieszkańcy nie tylko Ołtaszyna, ale też Partynic i podwrocławskiej Wysokiej. Wciąż powstają nowe bloki, ruch jest coraz większy. Miasto do 2021 r. chce zbudować linie tramwajową na Ołtaszyn. Aktywiści chcą, by sięgała jeszcze dalej.

– Zależy nam na tym, żeby jak najmniej samochodów z Wysokiej wjeżdżało, ale alternatywą dla mieszkańców tej miejscowości byłby właśnie tramwaj. Wysoka jest tak naprawdę częścią wrocławskiej aglomeracji. Tu nie możemy dzielić, że Ołtaszyn kończy się w jednym miejscu, a obok zaczyna się Wysoka, bo to tak naprawdę jeden organizm – uważa Przemysław Filar z Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia.

Najbardziej prawdopodobna wersja nowej linii tramwajowej to od pętli przy Ślężnej przez ul. Wojszycką, Agrestową do Zwycięskiej. Zdaniem aktywistów, lepszym rozwiązaniem byłoby poprowadzenie jej aż do ul. Obrońców Poczty Gdańskiej. – Ta linia tak naprawdę nie może się skończyć na Zwycięskiej, bo teraz te samochody, które na niej stoją, nadal będą jechały na pętlę tramwajową – dodaje Filar.

– To tylko jeden z wariantów – tłumaczą urzędnicy. Możliwe, że w kolejnych latach tramwaj pojedzie też do granicy miasta. – To jest najbardziej prawdopodobny wariant – z tego względu, że najwięcej ludzi byłoby w obszarze przyciągania przystanków, czyli w odległości 300 – 500 m. Staramy się doprowadzić tramwaj tam, gdzie jest wielorodzinne budownictwo – tłumaczy Zbigniew Komar z urzędu miejskiego.

Budowa linii tramwajowej ma kosztować od 40 do 55 mln zł.