Ponad pół tysiąca dzieci, które wygrały walkę z rakiem, przyjechało do Wrocławia na Galę Zwycięzców.

Sześcioletni Dawid do Przylądka Nadziei trafił w październiku. Diagnoza była druzgocąca – chłoniak. Dla jego rodziców w pierwszych minutach był to wyrok. – Dla nas było to coś strasznego. Dawid zauważył, że coś jest nie tak, odczuł, że jest poważnie chory. Człowiek sam by tego nie uździgnął. Psychika wysiada. Dawid na początku też miał lekkie załamanie. Widział jak to przechodzimy, ukrywając łzy i smutek – przyznaje Sylwia Michalewicz.

U syna pana Piotra Błaszczaka 5 lat temu wykryto białaczkę. Dziś chłopiec jest już całkowicie zdrowy. Choć okres walki o życie syna nie należał do łatwych: – Nam się świat zawalił. My jako laicy nie znaliśmy tej choroby wcześniej. Nam ta choroba kojarzyła się z jednym – ze śmiercią. Ale nie wiedzieliśmy też, że medycyna poszła do przodu, że dzieci mogą być z tego wyleczone, tylko potrzeba cierpliwości.

Mamy coraz lepszy sprzęt i umiejętności lekarzy – szanse w walce z rakiem z roku na rok rosną. – Chce się żyć, chce się leczyć, chce się walczyć. Nigdy nie miałam żadnej wątpliwości, nawet kiedy wyleczalność była 15%, a teraz ona jest ponad 80%. Czyli prawie każde nasze dziecko ma szansę na to, żeby być wyleczone – mówi prof. Alicja Chybicka.

Po kilkumiesięcznej terapii najwięcej radości sprawia wyleczonym dzieciom powrót do normalności – wyjście na podwórko czy gra w piłkę. Jednak dla tych, którzy wciąż toczą walkę o życie, najważniejsze jest tylko jedno – szybki powrót do zdrowia i do domu.